Song Cover Image

🖤 Miłość ❤️

+ Show full styles
V5

[PL + EN ] [Zwrotka 1] Nie umiem mówić w półszeptach, kiedy w środku jest jasno. Nie umiem składać obietnic z tego, co wygodne. Zbieram z podłogi zdania, które upadły między nami, i widzę, jak łatwo brać czułość za coś do noszenia od święta. Przyszłam tu bez zbroi tylko z imieniem i prawdą. I już wiem, że prawda nie prosi o pozwolenie. [Pre-chorus] Jeśli masz zostać zostań cały. Jeśli masz odejść nie rób z tego przedstawienia. Bo ja nie umiem żyć „na próbę”. [Refren] Z miłością nie ma żartów albo jest, albo boli. Albo potrafi unieść dzień, albo go łamie po cichu. Nie chcę okruszyn z kieszeni, nie chcę „kiedyś”, nie chcę roli chcę obecności, co nie znika, gdy robi się trudno. Z miłością nie ma żartów albo jest, albo boli. [Zwrotka 2] Widziałam, jak człowiek znika, zostawiając swój głos w pokoju. Jak „zaraz wrócę” obrasta kurzem i staje się nawykiem. Ja się nie uczę obojętności ja ją z siebie wyjmuję, jak drzazgę, która nie chce wyjść, choć udaje, że jej nie ma. I nie mam w sobie zgody na miłość, która liczy kroki, która jest miła do czasu, aż trzeba być odważną. [Pre-chorus] Jeśli mówisz „kocham” mów to czynem. Nie dotykiem na chwilę. Nie spojrzeniem w bok. Ja już nie chcę domyślać się ludzi. [Refren] Z miłością nie ma żartów albo jest, albo boli. Albo potrafi unieść dzień, albo go łamie po cichu. Nie chcę okruszyn z kieszeni, nie chcę „kiedyś”, nie chcę roli chcę obecności, co nie znika, gdy robi się trudno. Z miłością nie ma żartów albo jest, albo boli. [Most] Nie strasz mnie ciszą, ja znam jej ciężar. Nie karm mnie troską na raty, ja czuję podział. Jeśli mam być dla ciebie domem niech to będzie dom, nie schowek. Jeśli mam być twoim wyborem niech to będzie wybór, nie odruch. Ja też potrafię odejść godnie. I nie wracać, gdy ktoś przypomni sobie, że umiem kochać. [Zwrotka 3] Nie jestem tłem do czyjegoś życia. Nie jestem „prawie” ani „może”. Jestem głosem, który zostaje, nawet gdy drży. I sercem, które nie chce już uczyć się bólu na pamięć. Jeśli przyjdziesz przyjdź bez wymówek. Jeśli nie zostaw mi spokój, żebym mogła oddychać. Z miłością nie ma żartów albo jest, albo boli. Albo mówi: „jestem przy tobie”, albo milczy z wygody. Nie chcę okruszyn z kieszeni, nie chcę „kiedyś”, nie chcę roli chcę prawdy, która ma ręce i nie cofa się w progu. Z miłością nie ma żartów albo jest… albo boli. (ooo) Albo bądź… (hey) albo odejdź… (ooo) nie wracaj „później” (yeah) nie wracaj… [ EN ] [Verse 1] I can’t speak in half-whispers when it’s bright inside. I can’t make promises out of whatever feels convenient. I pick up from the floor the sentences that fell between us, and I see how easy it is to treat tenderness like something you wear only on holidays. I came here without armor—only with my name and the truth. And now I know the truth doesn’t ask for permission. [Pre-chorus] If you’re going to stay—stay whole. If you’re going to leave—don’t turn it into a show. Because I can’t live “on a trial run.” [Chorus] Love is no joke—either it’s there, or it hurts. Either it can carry a day, or it breaks it quietly. I don’t want crumbs from your pockets, I don’t want “someday,” I don’t want a part to play— I want a presence that doesn’t disappear when things get hard. Love is no joke—either it’s there, or it hurts. [Verse 2] I’ve seen a person vanish, leaving their voice behind in the room. How “I’ll be right back” gathers dust and turns into a habit. I don’t learn indifference—I pull it out of myself, like a splinter that won’t come out, pretending it isn’t there. And I won’t consent to a love that counts its steps, that stays sweet only until it’s time to be brave. [Pre-chorus] If you say “I love you,” say it with action. Not with a touch for a moment. Not with a glance away. I don’t want to guess people anymore. [Chorus] Love is no joke—either it’s there, or it hurts. Either it can carry a day, or it breaks it quietly. I don’t want crumbs from your pockets, I don’t want “someday,” I don’t want a part to play— I want a presence that doesn’t disappear when things get hard. Love is no joke—either it’s there, or it hurts. [Bridge] Don’t threaten me with silence—I know its weight. Don’t feed me care in installments—I can feel the split. If I’m to be a home for you—let it be a home, not a hiding place. If I’m to be your choice—let it be a choice, not a reflex. I can leave with dignity too. And not return when someone suddenly remembers that I know how to love. [Verse 3] I’m not the backdrop to someone else’s life. I’m not “almost,” and I’m not “maybe.” I am a voice that stays, even when it trembles. And a heart that no longer wants to memorize pain. If you come—come without excuses. If not—leave me peace, so I can breathe. [Final Chorus] Love is no joke—either it’s there, or it hurts. Either it says, “I’m here with you,” or it goes quiet out of comfort. I don’t want crumbs from your pockets, I don’t want “someday,” I don’t want a part to play— I want a truth with hands, that doesn’t hesitate at the threshold. Love is no joke—either it’s there… or it hurts. (ooo) Either be here… (hey) or walk away… (ooo) don’t come back “later” (yeah) don’t come back…