przymrużone erekcjato sezonowego, . ? . gnę podkowy kamień kruszę wnoszę dolę na poddasze nie istnieje dla mnie muszę . . iskry złości śmiechem gaszę . . czasem mogę się podzielić nie potrzeba mi aż tyle . . nikt nie musi mi nic ścielić i przed nikim się nie chylę . . mam odcisków pełne dłonie i się często na nie gapię dobrobytu nie dogonię a jeśli już to nie złapię . . obce mi autorytety i części ciała lizanie taka prawda jest niestety i tak już chyba zostanie . . przy tym dobrze sobie radzę nikt mi garów nie przestawia coraz rzadziej sobie wsadzę . . prawda nikt mnie nie namawia . . ? . . ! . . ? . . bujna fantazja