[Verse 1] Po jednej stronie sznur puszek po napojach Spalinowy szał w garniturach i dresach Klima na maxa Ego też na maxa A ja w krótkich gaciach Patrz jak mija ich trasa Mam dzwonek głośniejszy niż ich turbosprężarki Bidon jak kielich Na nim święte “brak parkig” W plecaku jarmuż Hummus i bakłażan I zero wstydu Kiedy z tyłu ktoś mnie zajeżdża [Chorus] Dookoła pędzą blachosmrody Aż im puchną głowy Ja pedałuję w swoją stronę Wolny jak gołębie z Żabki Sojowe latte przez papierową słomkę wciągam jak drogi rum A gdy przyspieszam pod górkę To normalnie pierdzę tęczą w sznur (hej!) Pierdzę tęczą Serio wióry lecą Pierdzę tęczą Pachnie eko-szczęściem [Verse 2] Na światłach stoją Każdy ważny Każdy król Ja robię slalom między nimi jak w szkolnym WF-u ból Jemu pali się kontrolka Mnie się świeci tylko flow On ma leasing Ja mam luz i świeży rowerowy glow Na kierze mam dzwoneczek Co ma więcej mocy niż klakson Gdy mnie trąbisz zza szyby To ci macham jak na balkon Ty masz 300 koni Ja mam dwie łydki w turbo I gdy dmuchnę drugi raz To widzisz tęczę nad turbot [Chorus] Dookoła pędzą blachosmrody Aż im puchną głowy Ja pedałuję w swoją stronę Wolny jak gołębie z Żabki Sojowe latte przez papierową słomkę wciągam jak drogi rum A gdy przyspieszam pod górkę To normalnie pierdzę tęczą w sznur (woah) Pierdzę tęczą Pełen kolor skali Pierdzę tęczą Nawet smog się chwali [Bridge] Ty pytasz: “Stary Skąd masz tyle mocy?” Czy to batonik Czy może cud w nocy? Mówię: “To jest miks jarmużu i sumienia I mały Cichy silnik… z jelitowego spełnienia” (ha!) [Chorus] Dookoła pędzą blachosmrody Aż im puchną głowy Ja pedałuję w swoją stronę Wolny jak gołębie z Żabki Sojowe latte przez papierową słomkę wciągam jak drogi rum A gdy przyspieszam pod górkę To normalnie pierdzę tęczą w sznur Pierdzę tęczą Aż im zielenieje wzrok Pierdzę tęczą Taki mój ekologiczny rock