
Nie trwa człowiek wiecznie, nie trwa złoto ni kamień. Ciało wraca do ziemi, proch powraca do prochu. Wznosił domy wysokie, gromadził srebro i złoto. Liczył swoje bogactwa, jakby czas nie miał końca. Lecz przychodzi godzina, której nikt nie odwróci. Milkną bramy i sale, milknie głos ich mieszkańca. Nie trwa człowiek wiecznie, nie trwa złoto ni kamień. Ciało wraca do ziemi, proch powraca do prochu. Cóż pozostanie z bogactw, gdy ustanie ludzkie życie? Cóż pozostanie z pałacu, gdy odejdzie jego pan? Nie zabierzesz ze sobą ani srebra, ani ziemi. To, co posiadasz na ziemi, pozostanie na ziemi. Nie złoto daje pokój, nie bogactwo daje życie. Nie potęga daje wieczność, nie zaszczyty dają światło. Szukaj więc tego, co trwa, gdy przemija to, co ziemskie. Niech dobro mieszka w sercu, niech miłość prowadzi duszę. Nie trwa człowiek wiecznie, lecz może pozostać dobro. Ciało wraca do ziemi, duch ku światłu podąża. Daj sercu mądrość, Panie, zanim nadejdzie wieczór. Daj dłoni siłę do dobra, zanim ustanie jej siła. Niech życie nie będzie tylko gromadzeniem dóbr ziemskich. Niech będzie drogą ku Tobie, ku prawdzie, ku światłu, ku pokojowi. Marność przemija, bogactwo przemija. Władza przemija, sława przemija. Dobro pozostaje. Miłość pozostaje. Prawda pozostaje. Z ziemi przychodzimy, do ziemi powracamy. To, co ziemskie, przemija. To, co duchowe, trwa. Vanitas vanitatum... Marność nad marnościami... Nie złoto. Nie władza. Nie sława. Lecz dobro, miłość i prawda. Amen.

