Song Cover Image

„Zapłaciłam strachem” #Myślozbrodnia

Białe światło, zimny korytarz, Głosy nade mną — nie do mnie. Każdy ma inną wersję mojego ciała, A ja nie wiem, która jest o mnie. Stoją i patrzą, liczą mój oddech, Jakby czas był tu maszyną. Jestem przypadkiem, numerem, łóżkiem, Nie pytaniem — tylko przyczyną. Chcę zapytać, ale uczą mnie ciszy, Że strach ma cenę, a głos ma próg. Mówią: „to nic, proszę się nie martwić”, A ja uczę się liczyć ból. Zapłaciłam strachem, zapłaciłam łzami, A i tak jestem numerem w tle. Mówisz: „wróć do domu, to jeszcze nie pora”, A ja nie wiem, czy wrócę znów. Wracam do domu z bólem pod skórą, Mówią: „to minie, proszę dać czas”. Każdy mój krok brzmi jak złamana norma, Bo nie wiem, gdzie kończy się strach. Telefon waży jak wyrok w dłoni, Czy wolno mi wołać o tlen? Jeśli to nie było „zagrożenie życia”, Zapłacę za własny lęk. Nie krzyczę — tylko pytam, Czy to już moment, czy jeszcze nie. Między „proszę czekać” a „to nie tu”, Uczę się oddychać mniej. Gdy system mówi półgłosem, Że strach to błąd, a ból to znak, Myślozbrodnią jest pamiętać, Że żywy człowiek to nie fakt. Zapłaciłam strachem, zapłaciłam łzami, A i tak jestem numerem w tle. Mówisz: „wróć do domu, to jeszcze nie pora”, A ja nie wiem, czy wrócę znów. W kartach zapiszą, że było cicho, Że wszystko mieściło się w normach dnia. Tylko nikt nie wpisze w rubrykę, Jak bardzo bałam się trwać.