
Wybiła siedemnasta, zastygało powietrze, Godzina „wu” przecięła miejski gwar. Bez obietnic chwały, bez zbędnych słów, Gdy stanął przed nimi śmiertelny wróg – Brali do rąk swój ciężki los, Rzucając młodość i życie na stos. Przez sześćdziesiąt trzy długie dni Tworzyli historię z poświęcenia i krwi. Warszawa walczyła! Warszawa krwawiła! Warszawa umierała w gruzach i dymie! Lecz choć jej ciało ogień powoli trawił, Jej czarny popiół rozwiewał wiatr! Warszawa krwawiła... lecz w nas wiecznie trwa! Z jednej strony niemiecki, barbarzyński cień, Co w ruinę i pył obracał każdy gmach. Z drugiej strony – sowiecki, obojętny brzeg I zimny, cichy, Stalina śmiech. Opuszczeni trwali wśród dymu i zgliszczy, Gdy płonął horyzont i lała się krew – Nikt nie zdołał złamać ich serc, By dumnie trwać aż po sam kres. Warszawa walczyła! Warszawa krwawiła! Warszawa umierała w gruzach i dymie! Lecz choć jej ciało ogień powoli trawił, Jej czarny popiół rozwiewał wiatr! Warszawa krwawiła... lecz w nas wiecznie trwa! To nie był mit z pożółkłych kart, To była walka, honor i hart. Sześćdziesiąt trzy noce przeciw mocy zła – Pamięć o nich wciąż w nas trwa. Gdy sierpniowy wiatr przyniesie ten krzyk, A syren szloch zatrzyma na chwilę świat... Stań i w milczeniu skłoń twarz. Bo w tej jednej minucie ciszy Tamta Warszawa wciąż żyje w nas.

