
English translation below [Intro] [Verse 1] Yo, dziś opowiem wam o jednej wizycie — baba przyszła, w szaliku, z torbą z „Biedronki”. „Panie doktorze — mówi — co pan mężowi zrobi? Bo on myśli, że jest… babą i na drutach cały dzień robi.” A ja, spokojnie, profesjonalnie: „Pani, trzeba kraniotomii frontotemporalnej, z dekomresją nerwu trójdzielnego — bo ma neuromę przy uchu środkowym.” A ona patrzy… i mówi: „Aaaa… kraniotomia… to jak kranik?” (kraa-aa!) Potem: „Oooo?” Potem: „Acha! No to git!” I na koniec: „Eee… trójdzielny — to trzech facetów?” …Ja już wtedy wiedziałem: to nie pacjent. To mistrzyni duchowego absurdu. [Chorus] Przychodzi baba do lekarza… mówi: „Gyros? Pomidorowa?” A ja mam gyrus postcentralis w głowie! Ona: „Uffff…” Ja: rezekcja guza! Ona: „Acha!” Ja: dysestezja trwała! To nie wizyta… to sesja medytacji absurdem. [Verse 2] „I jeszcze, pani — kontynuuje z notatnika — zrobimy resekcję guza w gyrus postcentralis, bo uciska korę somatosensoryczną, i może prowadzić do dysestezji trwałej!” A ona, bez zatrzymywania się: „Aaaa… gyrus… chyba wczoraj taki… gyros jadł?” „Oooo?” „Aha! To ja wiem!” „Eee… a somato… co? — To zupa? …Pomidorowa?” „Uffff…” …Ja tylko kiwnąłem. Bo co miałem powiedzieć? „Pani, to nie zupa — to mapa czucia dotyku”? Nie. Lepiej powiedzieć mniej… i upiec sernik. [Bridge] Czasem… myślę, że to my — lekarze — jesteśmy ślepi. Ona widzi prawdę przez pryzmat sernika… a ja jadę skanerem jak damą w szachy. …Może to ona operuje naszą rzeczywistość? [Chorus] Przychodzi baba do lekarza… mówi: „Gyros? Pomidorowa?” A ja mam gyrus postcentralis w głowie! Ona: „Uffff…” Ja: neuromodulacja! Ona: „Oooo?” Ja: subarachnoidalny chaos! To nie wizyta… to lekcja bycia człowiekiem. [Outro] Na końcu powiedziała: „Rób pan swoje… a ja na jutro sernika napiekę.” …Ja od dziś piekę sernik. Zawsze przed ważną operacją. Po prostu… dla równowagi. [Instrumental] “A Lady Walks Into My Office” [Intro] [Verse 1] Yo, today I’ll tell you ’bout this one visit— this lady walks in, headscarf on, holding a Biedronka bag. “Doctor,” she says, “what’re you gonna do to my husband? He thinks he’s… a grandma, knitting all day on needles.” And I, calm and professional: “Ma’am, he needs a frontotemporal craniotomy, with trigeminal nerve decompression— ’cause he’s got a vestibular schwannoma.” She looks at me… and goes: “Aaaa… craniotomy… like a faucet?” (kraa-aa!) Then: “Oooo?” Then: “Aha! Alright then!” And finally: “Eee… trigeminal—does that mean three guys?” …Right then, I knew: she wasn’t the patient. She was the master of spiritual absurdity. [Chorus] A lady walks into my office… says: “Gyros? Tomato soup?” And I’ve got a postcentral gyrus in my head! She: “Uffff…” Me: tumor resection! She: “Acha!” Me: permanent dysesthesia! This ain’t a visit… it’s a meditation session in absurdity. [Verse 2] “And also, ma’am,” I keep reading from my notes, “we’ll do a tumor resection in the postcentral gyrus, ’cause it’s pressing on the somatosensory cortex, and could cause permanent dysesthesia!” And she, without missing a beat: “Aaaa… gyrus… wait, didn’t he eat a gyros yesterday?” “Oooo?” “Aha! I knew it!” “Eee… somato… what? — Is that a soup? …Tomato?” “Uffff…” … I just nodded. What was I supposed to say? “Ma’am, it’s not soup—it’s the brain’s touch map”? Nah. Better to say less… and bake a cheesecake. [Bridge] Sometimes… I think us doctors— we’re the blind ones. She sees truth through the lens of cheesecake… and I ride the scanner like a queen in chess. …Maybe she’s the one operating on our reality? [Chorus] A lady walks into my office… says: “Gyros? Tomato soup?” And I’ve got a postcentral gyrus in my head! She: “Uffff…” Me: neuromodulation! She: “Oooo?” Me: subarachnoid chaos! This ain’t a visit… it’s a lesson in being human. [Outro] At the end, she said: “Doc, you do your thing… and I’ll bake a cheesecake for tomorrow.” … Ever since, I bake cheesecake. Always before a big surgery. Just… for balance. [Instrumental]

