
[Zwrotka 1] Z pracy do domu, z domu do pracy, Jacy my jesteśmy byle jacy? Proza życia nas dopada wszędzie, Co to z nami teraz będzie? Zamiast marzeń – lista zadań, Zamiast uśmiechu – pęd 24ha! Zegar tyka, dzień za dniem, A w lustrze ktoś, kogo nie znam --- [Refren] Liczyliśmy na więcej przecież, Więcej kolorów w szarości bycia! Miało być jak we śnie, a przyszło nam gnić za życia! --- [Zwrotka 2] Telefon dzwoni, kalendarz pęka, Znów przesuwam swoje "chcę" na "no właśnie?" Nie ma kiedy zatrzymać tego biegu, Bo każda pauza to planu krach! Znów rano zakładam swoją maskę, Uśmiech grzeczny przyklejony na stałe robię na siłę pierwszy krok w dzień Mijają dni i lata a ja ciągle to samo. [Refren] Liczyliśmy na więcej przecież, Więcej kolorów w szarości bycia! Miało być jak we śnie, a przyszło nam gnić za życia! --- [Bridge] Może kiedyś krzyknę: „dość!” I znajdę w sobie mój głos... Zamiast trwać – po prostu być, Zamiast gasnąć – zacząć lśnić. [Refren] Liczyliśmy na więcej przecież, Więcej kolorów w szarości bycia! Miało być jak we śnie, a przyszło nam gnić za życia! ---

