
Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me. Złoczyńcy przede mną drżeli, gotowi całować mą dłoń. Miałem wszystko, co chciałem, kobiety, władzę, broń. Wrogowie jednak nie spali, czekali na mały mój błąd, Łajba mi stara została i straszny za zbrodnie sąd. Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me. Gdzie wszystkie te kobiety, co w ramionach trzymałem je? Czy nigdy więcej żadna już nie przygarnie mnie? Uśmiechasz się szyderczo, okrutnie ze mnie drwisz, Została mi samotność, w głębinie cierpienia krzyż. Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me. A może jest nadzieja, może nieznany gdzieś port? Los bywa wszak okrutny, lecz weź to wszystko czort. Ster chwycę mocną dłonią i poprowadzę mą łódź, Lecz gwiazdy przewodniczki nie widzę nigdzie już. Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me. Żeglarz, choćby najlepszy, kursu nie znajdzie, nie To rejs jest mój ostatni, nikt nie ocali mnie. Śmierć, kochanka ostatnia, w uśmiechu szczerzy kły, Wodorost mym posłaniem, a przy mnie będziesz ty. Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me. Hej, hej, hej, dziób łodzi fale tnie, Przede mną rejs ostatni, a przystań ma na dnie. Hej, hej, hej, śmierć czai się we mgle, Jej zimny pocałunek zakończy życie me.

