[Intro] [Verse 1] Szary mat, zero chromu, pełen anonim Czarnych felg obrót — cień podąża za nim Zielone klamki tną ciemność na dwoje Kwasowa zieleń — duch wchodzi w swoje Silnik nie ryczy — cisza pada z mroku Muzyczny arsenał czeka już na boku [Pre-Chorus] Mówili: elektryczny — bądź cichy, bądź grzeczny Tofu, matcha, segreguj — świat eko-bezpieczny Tryb „komfort"? Zapomnij — nigdy go nie włączę Szary duch na jezdni — drogę sam wyznaczę [Chorus] Cicha groźba — sunę przez mrok Cyber felgi — cień na każdy blok Skrzynka sztuczek — śmiech na całą dzielnicę Głośnik grzmi — budzę każdą ulicę Cicha groźba — żadnych żalów Nigdy „komfort" — żadnych skrupułów Szary duch — milczący tron Elektryczny drapieżnik — jadę sam przez beton [Verse 2] Żadnych naklejek „ratuj tę planetę" Żadnych rowerów — nie gram w tę sztafetę Klamki świecą — zielony błysk w ciemnościach Każde skrzyżowanie czuje mnie po kościach Bas przechodzi przez asfalt jak fala Biegacz staje — bas go powala [Pre-Chorus] Mówili: jedź powoli, jedź z klasą Ja mówię: patrz — ulica staje się trasą Stopa w podłogę — żadna łagodność Cisza to nie słabość — cisza to bezwzględność [Chorus] Cicha groźba — sunę przez mrok Cyber felgi — cień na każdy blok Skrzynka sztuczek — śmiech na całą dzielnicę Głośnik grzmi — budzę każdą ulicę Cicha groźba — żadnych żalów Nigdy „komfort" — żadnych skrupułów Szary duch — milczący tron Elektryczny drapieżnik — jadę sam przez beton [Bridge] Zero ce-o-dwa — zero litości Zero emisji — zero pobożności Grzeczne elektryki — to nie moja liga Jadę cicho — ale za mną ciągnie się intryga Auto-aktualizacja w nocy — miasto leży niemo Każda nowa wersja — nóż ostrzony w ciemno [Final Chorus] Cicha groźba — sunę przez mrok Cyber felgi — cień na każdy blok Skrzynka sztuczek — śmiech na całą dzielnicę Głośnik grzmi — budzę każdą ulicę Cicha groźba — żadnych żalów Nigdy „komfort" — żadnych skrupułów Szary duch — milczący tron Elektryczny drapieżnik — jadę sam przez beton [Outro]