[Intro - Different Male Announcer Voice, Spoken Through Theatre PA] "Proszę państwa, oto Gombrowicz. Teraz przez trzy minuty będzie poniżał romantyzm" [Zwrotka 1] Witold na bicie, od zawsze mam nerwy krótkie Zrywam sztandary, serwuję Ferdydurke Twój ulubiony poeta wypluwa bzdurę Wjeżdżam w konwenans, szykuję brutalną próbę Adam z Paryża nawija o wielkich sprawach Juliusz w Genewie podbija liryczny dramat Patrzę na obu, uśmiecham się, pijąc szampan Wielka historia dla leszczy i twardy skandal Próbujesz zakuć rodaków w naiwny koncept Zamiast o Polsce obnażam podmiotu formę Pióro zaostrzę, napiszę na nowo wzorzec Zrywam zasłony, upada dziurawy gorset [Refren, fast rap, strong bass, rapping the entire chorus rhythmically, without singing along or introducing a new melody line] Pupa przypięta? Wyrzucam szaty Wieszczowie milczą, nie znają prawdy Wjeżdżam z impetem, nadając barwy Gombrowicz uderza w zepsute kadry Gęba uwiera, naiwne bóstwa Zamiast mesjasza wybieram rolę oszusta Słowacki milczy, brakuje O₂ w płucach Mój Trans-Atlantyk motywów szuka [Zwrotka 2] Zygmunt w salonach obmyślał zasady buntu Dzisiaj bez przerwy pilnuję dobrego kursu Kordian na szczycie w jaskółkach szukał atutu Zrzucam cię z góry, nie robiąc wielkiego huku Zamiast litanii buduję liryczny postęp Patrzysz na wersy, zarywam wyblakły mostek Biorę klasyków, wykręcam naiwny problem Pluję na patos, funduję bezczelny koncert Juliusz Słowacki budował z liter katedrę Ja w jedno zdanie pakuję liryczną cegłę Zdejmuję laury, odrzucam mściwą pretensję Wbijam na majka, pokażę ci nową wersję [Refren, fast rap, strong bass, rapping the entire chorus rhythmically, without singing along or introducing a new melody line] Pupa przypięta? Wyrzucam szaty Wieszczowie milczą, nie znają prawdy Wjeżdżam z impetem, nadając barwy Gombrowicz uderza w zepsute kadry Gęba uwiera, naiwne bóstwa Zamiast mesjasza wybieram rolę oszusta Słowacki milczy, brakuje O₂ w płucach Mój Trans-Atlantyk motywów szuka [Zwrotka 3] Polska poezja wymaga pilnego szlifu Rzucam panczlajnem, unikam spoconych mitów Biorę na warsztat wszystkich łudzących artystów Patrz jak punktuję słabości tanich umysłów Mickiewicz milczy, obrywa prosto w podbródek Juliusz na wieży ukrywa mizerny skutek Zamiast pokuty wybieram zuchwały uśmiech Biorę nagrody, odrzucam fałszywy smutek Wrzucam do ognia wytarty, dawny kierunek Każdy z liryków fałszuje brzmienie na strunie Twój romantyzm zderzymy dziś z tłumem Patrz jak Gombrowicz funduje groźną wichurę [Refren, fast rap, strong bass, rapping the entire chorus rhythmically, without singing along or introducing a new melody line] Pupa przypięta? Wyrzucam szaty Wieszczowie milczą, nie znają prawdy Wjeżdżam z impetem, nadając barwy Gombrowicz uderza w zepsute kadry Gęba uwiera, naiwne bóstwa Zamiast mesjasza wybieram rolę oszusta Słowacki milczy, brak mu O₂ w płucach Mój Trans-Atlantyk motywów szuka [Outro] Zamykam zeszyt, wyrzucam resztki pamięci Pupa przypięta, nawijka aż tętni Gombrowicz wjeżdża, rozbijam pozory Koniec dramatu... Warsztat obroniony.