[INTRO: ANGELIC ETHEREAL FEMALE VOCAL, SOFT PIANO] Był zwykły chodnik, zwykły dzień, w kieszeni kredki, w oczach śmiech. Szłam obok mamy, trzymałam jej dłoń, a z twym pędem poczułam diabelską woń. Na jednym kółku, śmiech i krzyk, telefon w dłoni, pusty gest. Nie było drogi, był tylko trik, a potem nagle zgasł mój śpiew. [VERSE 1: SWITCH TO SCARED CHILD VOICE, VULNERABLE, SHAKY] Bólu ciała dziś nie pomnę, Tylko niebo nad ulicą. I twarz mamy – taką białą, Jakby zgasło w niej już życie. [VERSE 2: CONTINUED SCARED CHILD VOICE] Stoimy teraz przed bramy progiem, Ja tuż przy tobie, ty obok mnie. „Czemu o świcie przed samym Bogiem Wejść mi nie wolno?” – wciąż pytasz mnie. Mówisz, że to był tylko moment, Chwila popisu, głupi błąd. Dom mój ograbiłeś ze wspomnień, A moje sny wysłałeś w mrok. [PRE-CHORUS: CHILD VOICE, EMOTIONAL CRESCENDO] Ja miałam wrócić po kolacji, Miałam rysować dom i las. Śmiać się beztrosko w szkolnej ławce, Miałam mieć jeszcze cały czas. Ty miałeś tylko zwolnić trochę, Zjechać z chodnika, użyć głowy. Lecz twoja pycha, samo „mogę”, Wbiły się we mnie jak nóż stalowy. [CHORUS: DRAMATIC CHOIR, HAUNTING ORCHESTRAL] Dwa kółka, jeden głupi lot, jedno dziecko mniej pod niebem. Dwa kółka, jeden pusty skok, i już nie wrócę nigdy do siebie. Dwa kółka, krzyk i zimny mur, twoja zabawa, moja rana. Ty chciałeś tylko poczuć wiatr, ja zobaczyłam koniec świata. [VERSE 3: RETURN TO ANGELIC FEMALE VOCAL, CELESTIAL] Przed bramą światło gra jak rzeka, Anielskie głosy płyną w dal. On widzi raj, który ucieka, I pierwszy raz poznaje żal. Lecz żal po fakcie nie oddycha, Nie leczy kości, nie cofa dnia. Nie sklei życia z krzyku i pyłu, Nie zwróci matce mojego serca. Pyta: „Dlaczego aż tak srogo? Przecież nie chciałem zabić jej”. A niebo milczy ponad drogą, Bo wciąż słyszy jej ostatni jęk. [BRIDGE: SUDDEN INSTRUMENTAL EXPLOSION, DARK INDUSTRIAL METAL] Nie trzeba pragnąć czyjejś śmierci, By ją sprowadzić w jednej chwili. Wystarczy pędzić bez pamięci, Gdy obok mali ludzie byli. [SUDDEN SWITCH TO DEEP DEMONIC MALE GROWL, BRUTAL, AGGRESSIVE] [DEVIL VERSE] Nie pierdol tutaj o pomyłce, Błąd waży tyle, co potok łez. Ma twoją twarz na szkolnej półce, Ma pusty pokój, zimny kres. Nie jesteś biednym nieszczęśnikiem, Ofiarą pecha czy złych dni. Byłeś bezmózgim zawodnikiem, Co przehandlował cudze dni. Jechałeś, jakby świat był sceną, Jakby ten chodnik był tylko twój. A teraz, skurwysynu, ze mną Pójdziesz tam, gdzie nie kończy się ból. [DEVIL CHANT: AGGRESSIVE SHOUTING, HEAVY DISTORTION] Na dół! Na dół! Tam, gdzie pycha płonie wiecznie! Na dół! Na dół! Tam, gdzie krzyk powraca wściekle! [DEVIL VERSE 2: DEEP GROWLS] Chciałeś być królem swych dwóch kółek, Królem filmiku, panem dnia. Dziś masz swój tron z popiołu, z bólu, A twoja dusza jest już u dna. Niebo pamięta, kto był graczem, Gdy cudze dziecko miało żyć. Niebo nie bierze tych, co płaczą, Gdy kara puka im do drzwi. [DEVIL CHORUS: EXPLOSIVE METAL OPERA] Do piekła z pychą! Do piekła z głupotą! Do piekła z jazdą po ludzkim życiu! Cena za popis to zawsze czyjeś życie, Kolejny znicz, co zapłonie przy bloku. Głupota milczy w mrocznym niebycie, Zostawiając krew na każdym kroku. [BREAKDOWN: TOTAL SILENCE, SUDDEN SOFT CHILD WHISPER] Ja nie chcę zemsty, chcę pamięci, Chcę, żeby ktoś usłyszał mnie. Zanim znów manetkę odkręcisz, Zobacz to dziecko obok, we śnie. [FINAL CHORUS: EPIC CINEMATIC FINALE, MIXED VOICES] Dwa kółka, jeden głupi lot, jedno dziecko mniej pod niebem. Dwa kółka, jeden krótki błysk, Jedna dusza w dół zabrana. [OUTRO: FADING ANGELIC ECHO, VERY SOFT] Niech dzieci wracają do domu, Niech chodnik nie będzie wyrokiem. Niech głupiec, nim znów przyspieszy, Zadrży przed moim widokiem. [SPOKEN WHISPER] Ja miałam jeszcze żyć. Ja miałam jeszcze śnić. Ja miałam jeszcze wrócić. [END]