Czasem nie wiesz, co cię uratowało, dopóki znowu nie zaczniesz oddychać. Zeszły rok jak stara Honda Accord, silnik dobry, lecz nie domykały się drzwi. Fotele podarte, licznik przeżył już zbyt dużo, a mimo całego przebiegu dalej trzymałem fason. Kilka wad, kilka spraw, kilka kobiet, kilka win, obiecywałem zmianę, później nie robiłem nic. Mówiłem: „Jutro”, lecz to jutro nie nadchodziło, budziłem się na kacu, jakby życie ze mnie drwiło. Błękitne niebo zaglądało przez okno, ty patrzyłaś na mnie, bo znów spałem w swoich Timbsach. Wszedłem do budynku, pytając: „Gdzie jest miłość?”, ktoś bez słowa wskazał mi na okno ponad głową. I byłaś tam, ze skrzydłami jak anioł, światło spadało na mnie, a ja stałem pod nim sam. Długo na to czekałem, musiałem przejść przez pył, lecz nie trzeba wielu słów, żeby wiedzieć, że to ty. Sky blue sky... Otwiera się nade mną, jesteś całym spokojem, którego mi trzeba. Kiedy żyję w świecie, który nie rozumie mnie, zostań tutaj blisko, nie pozwól zgubić się. Sky blue sky... Otwiera się nade mną, jesteś całym spokojem, którego mi trzeba. Kiedy żyję w świecie, który nie rozumie mnie, zostań tutaj blisko, nie pozwól zgubić się. Trzymasz mnie tak mocno, jakbym miał się rozpaść, przez to stare okno wpuszczasz światło prosto na mnie. Jeżeli to nie niebo, czym do diabła jest ten świat? Chcę tylko trochę ciszy i przy tobie swoje miejsce znać. Tyle lat chodziłem w kółko po milczeniu, patrzyłem w niebo, prosząc je o jakiś kierunek. Każdy zły zakręt, każde zamknięte drzwi, każda blizna, której nigdy nie zobaczył nikt. Zeszły rok był najcięższym ze wszystkich, zimny jak biegun, chociaż nie padał żaden śnieg. Byłaś moim płaszczem i parasolem w burzy, spadłaś prosto z nieba, gdy nie miałem gdzie się ukryć. Teraz każdego ranka, gdy otwieram oczy, widzę trochę więcej błękitu między żaluzjami. Ciągle pytam siebie: „Czy to nie jest zbyt piękne?”, ale ty nadal jesteś i spoglądasz prosto na mnie. Nie potrzebuję więcej obietnic, nie potrzebuję żadnych znaków. Byłem zgubiony pośród ciemności, aż twoje światło weszło do środka. Może nie umiem na nie zasłużyć, może dlatego tak bardzo się boję. Lecz kiedy wszystko we mnie pękało, ty nie puściłaś mojej dłoni. Sky blue sky... Otwiera się nade mną, jesteś całym spokojem, którego mi trzeba. Kiedy żyję w świecie, który nie rozumie mnie, zostań tutaj blisko, nie pozwól zgubić się. Sky blue sky... Otwiera się nade mną, jesteś całym spokojem, którego mi trzeba. Kiedy żyję w świecie, który nie rozumie mnie, zostań tutaj blisko, nie pozwól zgubić się. Sky blue sky... Przebijasz się przez mrok... Sky blue sky... Tylko nie znikaj.


