Song Cover Image

Pinokio

+ Show full styles
V4.5-ALL

[Verse 1] Mam już dość facetów i ich wiecznych kłamstw, Tych pustych obietnic i sypialnych dram. Kupiłam partnera z dębiny, bez fochów, Nie gada za dużo, oszczędza mi szlochów. Wciskam mały guzik, obroty idą w górę, A mój wierny Pinokio pieści moją skórę. [Verse 2] Nie potrzebuje serca, nie potrzebuje słów, Działa bezbłędnie, bez zbędnych namów. To ostra jest jazda, porywa nas prąd, Gdy dzika ekstaza unosi nas stąd. Napięcie już rośnie, idą iskry z ciała, Chyba ta mechanika za mocno zadrżała! [Chorus] Pinokio, Pinokio, mój dębowy król, Przynosi mi rozkosz, podkręca mój puls! Im mocniej go pragnę, im szybciej się kręci, Tym bardziej nas zapach spalenizny nęci! Zrobiony z drewna, a płonie jak knot, Gdy ciała pokrył perlisty pot! [Bridge] Temperatura rośnie, dym się z łóżka unosi, Mój drewniany kochanek o gaśnicę prosi. Szalona ekstaza strawiła mu stawy, Zamiast rozkoszy – pożar wśród zabawy! [Final Chorus] Została tęsknota i spalony koc, Gdy wspominam tę dziką, ekologiczną noc. Dla mojej rozkoszy oddał całe życie, Mój wierny Pinokio, opłakiwany o świcie! Wiatr go rozwieje, zniknie w ciemnej nocy, Ofiara ekstazy i bezlitosnej żądzy!