<verse> W końcu są wakacje, pora więc - zaczynać Zbieramy dziś ekipę i nie bierzemy jeńców. - Wybacz Kilka rzeczy w torbę i kierunek Mielno. - Dzisiaj Smutny jest kierowca, bo biforek w aucie. - Bywa Lejemy drinki, wódka, whisky, na popitkę - piwa Zaraz będzie stacja, trzeba będzie się - zatrzymać Odlać, kupić wódkę i możemy dalej - śmigać Mielno na nas czeka bo to polska jest - Ibiza Będziemy do upadłego chlać a potem - rzygać Balować do rana, żeby nie spać i od rana - zdychać Potem spacer do sklepu, po piwa na - klina I tak zleje się dzień z dniem, znowu jazda się - zaczyna Imprezy, kebab i procenty w mocnych - płynach Piwo, czysta, cytryna i orzech z mlekiem, lej monte - drina Przy życiu trzyma nas już tylko - adrenalina Nie jest lekko gdy kolejny dzień - zaczynasz <bridge> Mielno to nie wakacje ziomuś. jeśli nie masz siły trzeba było zostać w domu. Tu koleżka złamał rękę bo chciał sprawdzić się na maszynie Myślał, że jest terminatorem, a skończył w szpitalu z łokciem w szynie. Drugiemu obili ryja bo przystawiał się do dziewczyny, co była wielka jakby zjadła wszystkie witaminy. A trzeci? Szkoda gadać. Poszedł w nocy pływać. Pijany, jakże by inaczej… zapalę mu znicza. <chorus> Mielno to nie wakacje, to styl życia. Dla wytrwałych weteranów na umór picia. Alkoholowy trans, po którym będziesz zdychać. Flaki spuchną, że ciężko będzie Ci oddychać. Nie pomoże syf, który będziesz wdychać i chemia od didżeja, na którą fortunę wydasz. Oczy Ci wyjebie z orbit, że zapomnisz jak się nazywasz. Prawie się przekręcisz, ale liczy się dobra biba chyba. Więc korzystaj z życia, póki jeszcze siły masz. Życie to gra, a Ty właśnie ją przegrywasz. Więc się trzymaj. Bywaj i z prądem spływaj.