Song Cover Image

Cienie Pradawnych

+ Show full styles
V5

ZWROTKA I – KIKIMORA Skrzypi nocą, wchodzi w ściany jak zimny, gnijący dym, Jej oczy błyszczą jak robactwo, co rodzi się w snach zbyt złych. Wyje, dławi, dusi ciszą, co ostrzejsza jest niż nóż, A ja stoję w progu, czując jak jej oddech rozcina mi skórę tuż… Słyszę szept: „zdechniesz w domu, który sam cię pochłonie”, Kikimora tańczy w mroku, a ja stoję w jej koronie. Czuję, jak wciąga w płótno pajęczyn, ślepych kątów, starych drzwi— Jakby chciała, żebym umarł powoli… w rytmie skrzypiącej krwi. REFREN I (wersja: „SZEPTY”) One wszystkie rosną, gdy zapada noc, a cisza staje się zbrodnią! Wszystkie potężne jak burza, co rozrywa sny na żywym ciele! Każda z nich szepcze, że koniec mój blisko, a strach jest moją bronią— A ja stoję naprzeciw, choć serce wali jak pieprzone dzikie wiele! Tylko szept mnie prowadzi… tylko ciemność mnie niesie… ZWROTKA II – LESZY Wchodzi z lasu jak król, co zgubił koronę w cierniach, Oddech ma ciężki jak wilk, co wraca z krwawego żarcia. Patrzę mu w oczy—ciemne, bez końca, bez światła, Jakby sam las chciał mnie połknąć, tym razem naprawdę. Trzask łamanych gałęzi brzmi jak łamanie kości, A on śmieje się, jakby znał każdą moją słabość i złość. Czuję, że korzenie rosną mi wokół kostek, wciągają we mchy— Jakby ziemia chciała, żebym został tu… i zgnił. REFREN II (wersja: „LAS”) One wszystkie rosną, gdy mrok pożera drzewa jak mięso! Wszystkie potężne jak las, gdy zamyka ścieżki, kradnie powietrze! Każda z nich czuje mój lęk, jakby piła go prosto z serca— A ja stoję naprzeciw i wrzeszczę, choć echo umiera w powietrzu! Tylko las mnie obserwuje… tylko cień mnie niesie… ZWROTKA III – PORONIEC Zbyt mały, by żyć… zbyt zły, by odejść w ciszy. Rodzi się z krzyku, z łez, z bólu, którego nikt nie słyszy. Jego ciało skręcone, siny pisk wżera się w czaszkę, A ja widzę, jak pełza po ziemi, zostawiając za sobą plamę strachu. Jego palce jak igły, co przebijają myśli na wylot, Wchodzą w świadomość, jakby chciały coś wyrwać, coś zabrać, coś zniszczyć. Patrzę na niego—pół życia, pół śmierci, całe piekło— I wiem, że jeśli się zbliży, to przerobi mnie na echo. REFREN III (wersja: „CIENIE DZIECI”) One wszystkie rosną, gdy pamięć krwawi jak rana bez dna! Wszystkie potężne jak płacz, co nigdy nie miał prawa wybrzmieć! Każda z nich ryje w duszy jak pazury małego potwora— A ja stoję naprzeciw i próbuję nie upaść na kolana z krzykiem! Tylko cisza ich rodzi… tylko mrok ich niesie… ZWROTKA IV – BIES Ten idzie ostatni—ciężki, oblepiony czarną wściekłością, Z pyskiem jak piekielny pies, z oczami pełnymi nienawiści. Każdy jego krok to grzmot, każda myśl to trucizna, A ja czuję, jak jego cień oblepia mnie jak lepka smola. On nie straszy—on obiecuje. On nie krzyczy—on przemawia do krwi. Słyszę: „wszyscy przed tobą padli, ty też tu skończysz”— A ja stoję, choć kolana chcą mnie zrzucić w ciemność. REFREN IV (wersja: „OGIEŃ”) One wszystkie rosną, gdy piekło otwiera oczy na świat! Wszystkie potężne jak ogień, który liże duszę aż do kości! Każda z nich pragnie mojego strachu, a ja czuję go aż po trzewia— A ja stoję naprzeciw, choć wiem, że to taniec ze śmiercią w nocy! Tylko ogień ich pożera… tylko cień ich niesie… OUTRO – SPOKOJNE, Z NADZIEJĄ A jednak świt wstaje. Słońce przecina ciemność jak miecz, co pamięta dawne wojny. Patrzę, jak mrok topnieje, jak potwory wracają w swoje nory… A ja w końcu oddycham. Bo jeśli przetrwałem tę noc— to przetrwam każdą kolejną.