<verse> Nie pytaj dokąd idę dziś ja już nie wiem gdzie jest cel zbyt wiele dróg wiedzie przez mgłę zbyt wiele z nich poznało mój lęk. Na ramionach niosę ciężar i kurz Próżno mi szukać mapy tych dróg. słyszę śpiew i widzę cień, które gasną kiedy wstaje nowy dzień. <chorus> to samotny marsz po bezkresnych łąkach w słońcu i deszczu, pośród śniegu i traw ostrożnie stąpam. samotny marsz aż po kres nadziei, gdzie kończy się strach bo już nie mam sił, żeby się bać. <verse> Nie pytaj dokąd idę dziś I dokąd będę zmierzać jutro chcę tylko przetrwać kolejny dzień Choć wiem, że znowu będzie trudno. Idę prosto tam, gdzie nogi mnie niosą po wodzie i skałach stawiam kroki boso Idę tam, gdzie ziemia łączy się z niebem Co tam odnajdę, naprawdę nie wiem <chorus> to samotny marsz po bezkresnych łąkach w słońcu i deszczu, pośród śniegu i traw ostrożnie stąpam. samotny marsz aż po kres nadziei, gdzie kończy się strach bo już nie mam sił, żeby się bać. <verse> A kiedy dojdę już tam. to wiem, że będzie znów smutno. usiądę, zapłaczę, znów samotny czas. znowu położę się w zimne łóżko. Gdy nadejdzie nowy świt pójdę razem z nim przez śniegi, łąki i las bo gdzie kończy się droga tam kończę się ja. <chorus> to samotny marsz po bezkresnych łąkach w słońcu i deszczu, pośród śniegu i traw ostrożnie stąpam. samotny marsz aż po kres nadziei, gdzie kończy się strach bo już nie mam sił, żeby się bać. <outro> to samotny marsz po bezkresnych łąkach w słońcu i deszczu, pośród śniegu i traw ostrożnie stąpam samotny marsz to samotny marsz samotny marsz.