
CO TERAZ? PASS 2 — Dirty Latin Boom-Bap [INTRO — trzaski winylu, odległe syreny, pojedynczy dźwięk gitary, niski głos] Nie przyszedłem po rozgrzeszenie. Nie mam czego sprzedać na swoją obronę. Zamknij drzwi. Niech zostanie to, co niewygodne. [VERSE 1 — niski, chropowaty rap; leniwy swing, oszczędny beat] Wjeżdżam z błotem na podeszwach, w kieszeni ciężar lat, znam na pamięć drogę w dół, nie znam drogi, żeby wstać. Tyle razy trzasnął zamek, ile razy pękła więź, dziś nie pytam, kto zawinił — znam nazwiska, znam też sens. Miałem tysiąc alibi, każde brzmiało całkiem nieźle, aż zostałem sam na sam z tym, co zrobiłem własnym błędem. Zawsze winny był ktoś inny — temperament, może świat, jakby cudza ręka napisała każdą stronę moich strat. Nie ma gumki do sumienia, nie ma wybaczenia krzywd, nie odkręcisz jednym słowem tego, co zabrały dni. Możesz wmawiać sobie „trudno”, możesz topić w szkle ten wstyd, ale rano lustro pyta, czy to nadal jesteś Ty. (czy już mit?) Nie potrzebna litość obcych, nie ma medali za ból, nie każdy, kto się nacierpiał, ma za sobą dobry kurs. Nie zbudujesz aureoli z popiołu własnych spraw, jeśli dalej będziesz kłamał, że to życie winne nam. [HOOK — skandowany, mocny werbel, brudny riff, gang vocals] CO TERAZ?! — Gdy pękają układy! CO TERAZ?! — Gdy rachunek jest krwawy! Sam narobiłeś szkód — nie zagłuszysz ich basem! Czas nie cofnie strat — teraz zmierz się z tym chaosem! CO TERAZ?! — Gdy opada ten kurz! CO TERAZ?! — Gdy zostajesz bez słów! Nie wyżebrzesz zaufania, nie odkupisz go łzami! Życie gra bez rewanżu — teraz pokaż, co zrobisz z kartami! [VERSE 2 — gęstszy flow, synkopowany bas, gitara odpowiada na końce wersów] Honor łatwo nosić w gębie, kiedy przychodzi dobry dzień, trudniej oddać to, co wziąłeś, trudniej przyznać: Moja wina, wiem! Łatwo rzucać wielkie słowa, kiedy świadków pełen tłum, trudniej zmienić własne czyny, kiedy przestajesz być w centrum. Nie odzyskam tamtych godzin, których bliskim skąpił czas, nie załatwię skruchą tego, co zniszczyłem sam. Nie mam prawa żądać zgody, nie mam prawa skracać ran, mogę tylko nie dokładać nowych cegieł do tych ścian. Znam ten numer: wielkie plany, potem stary, krzywy ruch, nowa wersja tej samej bajki, ten sam finał, ten sam kurz. Ile razy można przysiąc, że to ostatni będzie raz? Ile razy własne słowo ma zawiesić cię na hak? Nie robię z siebie potwora, żeby łatwiej było żyć, ani świętego, co ma innych uczyć, jakim trzeba być. Każdy jest sumą swoich ruchów, nie legendą własnych ust, jeśli chcesz odmienić jutro, musisz zmienić własny kurs. [HOOK — mocniejsze gang vocals, scratch na końcach fraz] CO TERAZ?! — Kiedy nie ma już wymówek? CO TERAZ?! — Kiedy znasz rachunek szkód? Wczoraj zabrało, co zabrało — nie odzyskasz tamtych lat. Masz przed sobą jeszcze wybór. Co zrobisz z tym, co masz? CO TERAZ?! — Kiedy milknie cały hałas? CO TERAZ?! — Kiedy nie zasłoni cię tłum? Nie pytaj, czy ci wybaczą. Nie masz wpływu na ich żal. Masz przed sobą jeszcze wybór. Co zrobisz z tym, co masz? [BRIDGE — beat odcięty, bas i pojedyncze uderzenia, mówiony półszept] Nie cofniesz strzału. Nie skleisz zaufania żadnym kurwa rozkazem. Nie zmusisz nikogo, żeby został pod ostrzałem. Możesz tylko przestać, Do innych celować. [VERSE 3 — beat wraca stopniowo, pewny, twardy delivery] Nie obiecuję poprawy pod publikę, pod aplauz, nie potrzebuję świadków, żeby zacząć sprzątać syf. Nie mam czystej karty w ręku, nie mam gwarancji na start, mam świadomość własnych błędów i nierówno rozdanych kart. Jeśli ktoś zamknął ci drzwi, nie rób z powrotu pokazu, nie buduj z cudzej łaski alibi nowego obrazu. Nie każ nikomu uwierzyć, że dziś jesteś już kimś innym, zaufanie rośnie w czynach, nie w deklaracjach niewinnych. Może stary odruch wróci, może znowu przyjdzie gniew, ale nie nazwę go naturą, by usprawiedliwić chlew. Nie chcę wygrać z całym światem, nie chcę wszystkim czegoś dać, chcę przestać przegrywać ze sobą, kiedy nikt nie widzi walk. Nie wiem, czy istnieje spłata za ten cały dawny dług, czy człowiek może zasłużyć, by mu ktoś zaufał znów. Nie potrzebna odpowiedź, która zdejmie ze mnie ciężar. Gdy znów zapuka przeszłość — wystarczy więcej nie uciekać! [FINAL HOOK — pełny, brudny beat, przesterowany riff gitarowy, mocne gang vocals, scratch między frazami] CO TERAZ?! — GDY PĘKAJĄ UKŁADY! CO TERAZ?! — GDY RACHUNEK JEST KRWAWY! SAM NAROBIŁEŚ SZKÓD — NIE ZAGŁUSZYSZ ICH BASEM! CZAS NIE COFNIE STRAT — TERAZ ZMIERZ SIĘ Z TYM CHAOSEM! CO TERAZ?! — GDY OPADA TEN KURZ?! CO TERAZ?! — GDY ZOSTAJESZ BEZ SŁÓW?! NIE WYŻEBRZESZ ZAUFANIA, NIE ODKUPISZ GO ŁZAMI! ŻYCIE GRA BEZ REWANŻU — TERAZ POKAŻ, CO ZROBISZ Z KARTAMI! [BEAT CUT — nagła cisza, pojedynczy scratch] CO TERAZ?! [OUTRO — riff urywa się brutalnie, zostaje szum winylu] Wczoraj nie wróci. A ty?

