
Sklep Królestwa Bożego…! Spacerkiem przez miasto wąziutką ulicą, idę, gdzie światełka w noc się jeszcze świecą. Widzę szyld na sklepie „Królestwa Bożego” – małe drzwi otwarte są tu dla każdego. Wchodzę więc do środka, zobaczyć co mają, i za jaką cenę towar tam sprzedają. Widząc mnie przy wejściu, Anioł wręcza siatkę, ogromną, z jedwabiu, ozdobioną w kratkę. „Mamy tutaj wszystko, co w życiu potrzeba! Skarby te przybyły wprost z samego nieba. Nie przeocz niczego, co znajdziesz w tym sklepie, im więcej nabierzesz, tym lepiej dla Ciebie”. Biorę wpierw „CIERPLIWOŚĆ” – chcę ją mieć w zapasie, skoro mi przypadło żyć w tym trudnym czasie. Na drugim regale są stosy „MIŁOŚCI”. Tego mi potrzeba na moje słabości – w oczach czasem siedzi choroba zazdrości i nienawiść także dręczy moje kości. „MIŁOŚĆ” jest pomocna , ciepła i łagodna i w codziennym życiu nigdy niezawodna. Obok buteleczka niebiańskiej „MĄDROŚCI” – ona mi pomoże rozwiązać trudności. W życiu już spotkałem góry naiwności, niewiele widziałem prawdziwej mądrości. W sklepie nie ma wagi, nie widzę też miary! Obiema rękami biorę z kosza „WIARY”. Ona jest konieczna w duchowej słabości, pomaga pokonać wszystkie wątpliwości. Moja siatka pełna, lśni jak pierścień złoty, serce się otwiera widząc te klejnoty! Chcę teraz zapłacić, proszę o rachunek. A Anioł rzecze: „Idź w drogę, to jest podarunek!” Tuż przed wyjściem widzę świetlaną „NADZIEJĘ”, obok „POKÓJ”, „RADOŚĆ „- dusza mi się śmieje. Wkładam te klejnoty do swojej kieszeni – teraz moje życie na lepsze się zmieni! „Może coś zapłacę, oddam Panu memu?” „Chrystus już zapłacił dawno, dawno temu.” Dziękuję Ci Boże z głębi serca mego za cudowny sklep ten – Królestwa Bożego. O srebrze, o złocie już teraz nie marzę. Nawet życie wieczne można dostać w darze!

