
[Verse 1] Po „Imperium” wracałem nakręcony jak bąk, Patyk leżał w trawie — „Ruszę go bez rąk!” Mrużę oczy, zbieram moc, Mija godzina, zapada noc. Siedzę i czekam, ucieka mi czas, „Może jak się wścieknę, to ruszy choć raz?” A patyk tam leżał i szans mi nie dawał „Chłopie, idź na piłkę, dżedaja nie udawaj!” [Chorus] Siłą woli, siłą woli, Chciałem ruszyć cały świat! Siłą woli, siłą woli, A ruszyłem tylko brew... I to o tak! Siłą woli, siłą woli, Batman śmiałby się do łez, Bo on ogarnia bez tej Mocy, A mnie zjada zwykły stres! [Verse 2] Dziś znów idę do kina, dorosły już gość, Cicho siadam w fotelu, gdy świata mam dość. Wiem, że to fikcja, lecz dobrze ją znam, Gdy Piter ma pod górę — "Też tak mam!” Bruce jest dla mnie mistrzem — bez magii i piór, Ma traumę, ma kasę i pełen garaż fur! W sieci mam go w profilu, awatar jak z bajki, Udaje mrocznego, a w domu noszę klapki! [Chorus] Siłą woli, siłą woli, Chciałem ruszyć cały świat! Siłą woli, siłą woli, A ruszyłem tylko brew... I to o tak! Siłą woli, siłą woli, Stary Yoda śmiałby się: „Do or do not, there is no try!” A ja próbuję... I znów wyszło źle. [Bridge] Gdy w pracy szef marudzi, A w skrzynce rachunki, Gdy dorosłość to podatki I czasem dwa trunki, Gdy zamiast ratować świat Ratujesz wypłatę, To czas na kino, popcorn I seans z moim bratem. Wystarczy ruszyć tyłek Z kanapy na chwilę, Kupić bilet i zapomnieć, Że świat goni w tyle. Dwie godziny udawać, Że wszystko jest banalne, I że peleryna To ubranie normalne! [Final Chorus] Siłą woli, siłą woli, Nadal testuję to w domu! Ja wysilam całą moc, Nie mówiąc nic nikomu. Długopis leży jak leżał, Ani drgnie na blacie, A moja Druga Połówka Wita mnie w piżamie: „Próbuj dalej, kochanie... Może kiedyś wreszcie... Samą siłą woli On na baczność stanie!”

