Twoja skóra pod moimi palcami to jedyna mapa, której chcę, W tej ciszy, gdy światło gaśnie, a my gubimy się w śnie. Czuję Twój puls na mojej szyi, bije szybciej niż czas, Wszystko, co ważne, dzieje się tutaj, wewnątrz nas. Nie musisz nic mówić, Twój oddech to najpiękniejszy wiersz, Kiedy powoli, centymetr po centymetrze, zdejmuję z Ciebie lęk. Jesteś moją ciszą w środku burzy, moim największym sekretem, Zatopieni w sobie, poza dobrem, poza złem, poza światem. Nie bój się tej głębi, ona nas dzisiaj uleczy, W moich ramionach nie ma już rzeczy, które mogą zaprzeczyć... Chcę być dla Ciebie jak Lucyfer przynieść światło w Twój mrok. Bądź moją Panią, oddaj się dziś całą, zrób ten ostatni krok. Me skrzydła otulą Cię miękko, stworzą azyl z czarnych piór, Poczuj się bezpieczną, gdy za oknem świat pęka od chmur. Przesuń dłoń po moich plecach, poczuj blizny po upadku, Zrobiłem to dla Ciebie, by odnaleźć Cię w tym przypadku. Teraz każda sekunda smakuje jak zakazany owoc na wardze, Kiedy w Twoich oczach widzę wszystko, o czym marzę. Już nie wiem, gdzie kończy się mój szept, a zaczyna Twój dreszcz, Jesteśmy jednością, jak noc i ten ciepły, letni deszcz. Moja dłoń na Twoim sercu to jedyna przysięga, jaką znam, W tym oceanie bliskości, jesteś wszystkim, co mam. Poczuj się bezpieczną... Moja jedyna Pani... Tylko Ty i ja...



