
(Zwrotka 1) Ludzie wokół są jak zombi, w głowie siano, tysiąc zdań, Powtarzają stare hasła, których źródła nie chcą znać. Każą siedzieć mi spokojnie, ponoć tak już musi być, Ale we mnie coś tam w środku każe w inną stronę iść! Miasto śpi pod neonami, tłumi każdy ruch, A ja czuję jak pod skórą rośnie dziki bunt. Kiedy cisza dusi gardło, kiedy brak już tchu, To jedyne co potrafię - krzyczeć znów i znów! (refren) Jakoś się trzymamy, ale ile jeszcze?! Kiedy płacz nie działa, pozostało wrzeszczeć! Tak więc WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! Może mnie usłyszą wreszcie?! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ JESZCZE! Tak więc OTO JAAAA AAAA AAAAAA! WŁAŚNIE TAAAAAAK! AAAAAAAA (Zwrotka 2) Na nagłówkach mocne słowa, których się obawia cały świat, Każdy jest jak uderzenie w stare mury z zardzewiałych krat. Mówisz: „po co tyle gniewu, po co tyle słów?” Bo milczenie jest kajdaną, która ciągnie w dół! W telewizjach piękne twarze pouczają jak masz żyć, Ale nikt nie mówi głośno, że to wszystko kit. Więc rozrywam ciszę gardłem, aż zapłonie noc, Niech się niesie przez ulice jeden zbuntowany głos! (refren) Jakoś się trzymamy, ale ile jeszcze?! Kiedy płacz nie działa, pozostało wrzeszczeć! Tak więc WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! Może mnie usłyszą wreszcie?! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ JESZCZE! Tak więc OTO JAAAA AAAA AAAAAA! WŁAŚNIE TAAAAAAK! AAAAAAAA (bridge) Może jutro ktoś zrozumie, może pęknie strach? Może nagle tysiąc gardeł zabrzmi tak jak ja? Nie chcę złotych obietnic, ani pustych zdań, Ale chcę by echo krzyku poruszyło świat. Jeśli trzeba będę wrzeszczeć aż do zdartych strun, Bo milczenie jest jak zbrodnia, kiedy płonie bunt! (refren) Jakoś się trzymamy, ale ile jeszcze?! Kiedy płacz nie działa, pozostało wrzeszczeć! Tak więc WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! Może mnie usłyszą wreszcie?! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ! WRZESZCZĘ JESZCZE! Więc OTO JAAAA AAAA AAAAAA! WŁAŚNIE TAAAAAAK! AAAAAAAA aaaaaa (outro) Tak więc wrzeszczę, wrzeszczę, wrzeszczę, Ile wytrzymam jeszcze?

