
Wchodzi facet do poradni Skarży się na wady składni Nie potrafi złożyć zdania Bez ciągłego rymowania Medyk testy wykonuje tak pacjenta diagnozuje Ma Pan zespół wierszoklety Łącznie z ambicją poety Przyczyn stanu tego wiele Ma Pan sprutą swą kiepełe Może być intelekt płaski Lub jest Pan jak cwaniak praski Wszystko grepsem Pan kwituje Rym Pan znajdzie, dopasuje Zatem stan ten jest poważny Leczyć trzeba błędy składni Ta choroba nie ustąpi Doprowadzisz tym do zbrodni Ktoś nie zniesie takich zdań Łeb Ci urwie jakiś drań Mogę podjąć duży trud Mózg naprawić, byłby cud Byś się pozbył przypadłości Rymowania po całości Leczyć będę pod napięciem Trzeba wpuścić w mózg zaklęcie Głowę w zimną wodę wkładać Tylko czepka nie zakładać Po kąpieli coś na skronie Może ręcznik lecz w rulonie I choć miesiąc leczył nerwy Rymem gadał chłop bez przerwy Z czasem medyk odpowiadał Rym do rymu szybko składał Nie ma gadki bez nawijki Między nimi szybkie piłki Tak się bardzo polubili Że nie było żadnej chwili Aby zdań nie rymowali Obaj jak na jednej fali Poufałość nazbyt bliska Na medyku ślad wyciska Jego słabość do poezji Wyszła bokiem przy okazji To już koniec tej historii Nie popełnił nikt tu zbrodni Lecz kariera zrujnowana Na medyka spadła kara Tak trafili do szpitala Jedna cela, dwa posłania Obaj teraz mają raj Rymem plotą bez dwóch zdań

