[Intro] Ziemia kręci się jak winyl, wytarty na brzegach Ta sama pętla, w kółko, tylko rysy są świeższe (ha) Patrzę w lustro – tam kosmos w dresie Standardowa szesnastka, ale rym dziś jest cięższy [Verse 1] Miasto w nocy mruga jak dioda w magnetofonie Każde okno – inny wers, inny ból w czyimś domu Grawitacja trzyma mnie jak dług starej dzielnicy ciągnie w dół, a ja mam w głowie start rakiety z piwnicy Ziemia – płyta testowa, buczenie w tle My tu tylko igła, co skacze, gdy się coś źle Na chodniku kratery z petów, mleczna droga z szkła Kosmiczny progres? Bracie, u nas to nowy sklep z Biedra Śmieję się cicho, bo wiem, że też gram w ten żart Każdy chce być Saturnem, a nie zna własnych krat W lustrze widzę astronautę w czapce z bazaru co na orbicie problemów uczy się robić hałas (spokój) [Chorus] Ziemia to standard, szesnastka w kółko gra Ta sama pętla, tylko inną mam twarz Kończę ten chaos jak track, co ma już czas Refrain w mojej głowie: “Ty wybierz, jak grasz” Ziemia to loop, a ja zmieniam swój takt Słowa jak rysy, ale miękki mam start Patrzę w lustro, w nocy błyszczy ten fakt Świat się kręci jak winyl, ja przestaję być draft [Verse 2] Na murach hieroglify sprayu, prywatny kosmos Tu każda klatka schodowa ma własny Big Bang po nocach Patrzę z balkonu – gwiazdozbiór latarni Ktoś krzyczy pod sklepem, ale to też jest fragment partii Grawitacja trzyma mnie przy ziemi jak matka Kiedy głowa chce w próżnię, tam gdzie nie ma nadgarstka Co ty możesz, chłopak? – pyta we mnie stary cień Mogę w końcu przerwać szum, odwinąć stary dzień Lustro to portal, przegląd duszy na winylu Zamiast lajków – odciski palców po kryzysie stylu Kosmiczny progres? Czasem to tylko zmiana klatki, nie zmiana filmu Ironicznie patrzę w górę, niby plan na Marsa A nie potrafię odpuścić jednej złej szesnastki z wczoraj Ale dziś, na tej płycie, robię cichy master wymazuję tło konfliktów, jak szum z reportera [Chorus] Ziemia to standard, szesnastka w kółko gra Ta sama pętla, tylko inną mam twarz Kończę ten chaos jak track, co ma już czas Refrain w mojej głowie: “Ty wybierz, jak grasz” Ziemia to loop, a ja zmieniam swój takt Słowa jak rysy, ale miękki mam start Patrzę w lustro, w nocy błyszczy ten fakt Świat się kręci jak winyl, ja przestaję być draft [Bridge] Może sens to tylko przerwa, krótka pauza przed dropem chwila ciszy, gdy w głowie nagle robi się prościej Miasto śpi, a ja dogrywam własny wers w kosmos bo ta szesnastka Ziemia już nie rządzi moim losem (ej)


