
Znowu stoję w tym pokoju, wokół tylko cztery ściany. Słyszę głosy w mojej głowie, stary sekret pogrzebany. Mówią mi, że jestem nikim, że mój sukces to przypadek, Zamykam oczy, czuję lęk, na dno powoli jadę. Nie chcę maski, nie chcę kłamstw, spójrz na moje czyste dłonie, Walczę z cieniem każdego dnia, moje własne serce płonie. To nie styl, to jest spowiedź, to jest krzyk z samej głębi, Zobacz ile mroku we mnie, ile pytań mnie tak gnębi. Gdy opadnie cały kurz... Gdy nie mam siły już... Słyszę ten szept. Gdzie jesteś, gdy gasną wszystkie światła?! Gdy ta droga nie jest prosta ani łatwa! Szukam ciszy w tym chaosie, szukam prawdy w moim głosie! Nie uciekam przed tym strachem, chociaż wali mi się dach nad głową! Muszę powstać na nowo! Patrzą na mnie i widzą tylko kogoś, kto wygrał walkę, Ja codziennie tasuję tę samą brudną talię. Znowu kłócę się z lustrem, znowu pytam o sens, Kiedy ten cholerny lęk pozwoli mi złapać dech? Piszę te słowa jak testament, bo to moja tarcza, Gdy cały świat wokół mnie nagle bezczelnie zamarza. Nie chcę ich braw, nie chcę korony ze szkła, Chcę tylko wiedzieć, czy ktoś czuje to samo co ja! Widzę te twarze w tłumie, każdy ukrywa swój ból, Budują mury z piasku, myśląc, że każdy to król. Ale gdy gasną flesze, zostajemy sami z ciszą, Wszyscy stajemy się próżnią, której ludzie nie słyszą! Gdy opadnie cały kurz... Gdy nie mam siły już... Słyszę ten szept. Gdzie jesteś, gdy gasną wszystkie światła?! Gdy ta droga nie jest prosta ani łatwa! Szukam ciszy w tym chaosie, szukam prawdy w moim głosie! Nie uciekam przed tym strachem, chociaż wali mi się dach nad głową! Muszę powstać na nowo! Próbowałem uciekać, zmienić adres i twarz, Ale przed własnym cieniem nie uciekniesz, choćbyś chciał. To siedzi głęboko w żyłach, jak niespłacony dług, Każdy fałszywy krok to kolejny w serce gwóźdź. Mówią: „odpuść, przecież masz już wszystko”, A ja stoję nad przepaścią, czując oddech piekła zbyt blisko. Nie robię tego dla mody, nie szukam poklasku, Chcę tylko znać prawdę na tym pieprzonym piasku! Zanim zabraknie mi tchu, zanim zamkną się drzwi, Zanim ten cały egocentryzm spali moje własne sny. Słyszysz to? To bicie mojego serca... Zostawiłem tu wszystko. Każdą łzę i strach. Może zabraknąć mi słów... ale nie prawdy.

