
Za nami Perć, przed nami las, śród drzew wyrósł nagle zamek – kamienne mury, mech i cisza, wiatr szeptał coś pośród ruin. Spojrzałem na ciebie i pomyślałem: twoja skóra w tym świetle była złota, twoje usta – jakby wołały o dotyk, twoje oczy – głębsze niż cień pod murami. Twój śmiech odbijał się od kamieni, a ja chciałem go posmakować, poczuć go na ustach, gdybyś tylko pozwoliła mi być bliżej. Hej, Zamek Pieniński, zatrzymaj ten czas – niech stary mur słyszy twój śmiech. Ty śmiejesz się cicho, ja patrzę na twoje usta, chcę je całować, lecz jeszcze nie śmiem. Hej, Zamek Pieniński, wśród skał i drzew, tu nawet cisza ma smak twojej skóry. Góry są piękne, lecz tego dnia najbardziej pragnąłem ust, dłoni na moich plecach, ciała przy moim. Usiedliśmy na kamieniu przy murze, słońce zaglądało przez gałęzie. Opowiadałaś coś z uśmiechem, a ja słuchałem twojego głosu – chciałem go zapamiętać, każde jego drżenie, każdy ciepły dźwięk. Twoje dłonie spoczywały na kolanach, a ja wyobrażałem sobie, jak przesuwają się po moim ciele, jak twoje palce wędrują po mojej piersi, jak twoje usta szepczą moje imię. Hej, Zamek Pieniński, zatrzymaj ten czas – niech stary mur słyszy twój śmiech. Ty śmiejesz się cicho, ja patrzę na twoje usta, chcę je całować, lecz jeszcze nie śmiem. Hej, Zamek Pieniński, wśród skał i drzew, tu nawet cisza ma smak twojej skóry. Góry są piękne, lecz tego dnia najbardziej pragnąłem ust, dłoni na moich plecach, ciała przy moim. Ruszyliśmy dalej przez leśną ścieżkę, ku Przełęczy Szopka prowadził nas szlak. Rozmowa płynęła coraz swobodniej, jakbyśmy znali się nie pierwszy dzień. Nie pytałem jeszcze, skąd jesteś ani dokąd zaprowadzi cię świat – wystarczało, że szłaś obok mnie, ramię przy moim, biodro przy moim, ciepło, które czułem przez materiał, pragnienie, które widziałem w twoich oczach, gdy patrzyłaś na mnie z ukosa. Hej, Zamek Pieniński, zatrzymaj ten czas – bo chciałem zostać z nią, w tym świetle, w tym śmiechu, w tej ciszy między kamieniami. Hej, Zamek Pieniński, wśród skał i drzew, tam zrozumiałem, że nie chcę jej stracić, że chcę ją całować, dotykać, tulić, że chcę, by ta pienińska baśń stała się naszą historią – i byśmy nigdy nie musieli wracać.

