Song Cover Image

Samuel 'Sammy' Morrington

V6

<Utwór należy do części playlisty "Jedynego słusznego Westernu"> Link: https://suno.com/playlist/36cfbaa1-0102-43fa-83d8-f2a25258e9ea Ludzie lubią pytać, jak zostałem najszybszą ręką na Zachodzie. Jakbym któregoś ranka wstał, przypasał rewolwer i postanowił zostać legendą. Nie. Nauczyłem się być szybki, bo kiedyś byłem za wolny. Miał na imię David Montoya. Dla innych był Monterem. A dla mnie... był najbliższym przyjacielem, bliższym mi od brata. I umarł mi na rękach, zanim nauczyłem się, jak nie pozwalać rannym umierać. W przytułku gdzieś w Teksasie dorastałem szybciej, niż bym chciał Bez matki ani ojca, lecz Monter zawsze obok stał Dla gangu byliśmy Gońcami - zwiad, wiadomość, drobny łup Aż zrozumiałem, że im dłużej służysz, tym ciaśniejszy wiążą sznur Rozkazy rosły razem z nami - mniej szeptów, więcej krwi Już nie chcieli małych Gońców, tylko nas i kryminału co tkwi Wraz z Monterem postanowiliśmy: ostatni raz ryzyko podjąć Zdobyć tyle, by już nikt nie mówił nam, co i ile od ust mamy odjąć Sammy Morrington - najszybsza ręka, mówią mi Nie dla sławy ćwiczę dłonie, ani legendy pośród krwi Broń to tylko narzędzie - trzeba wiedzieć, kiedy użyć jej Gdy bliski stoi w ogniu, nie pytasz: czy walić z niej? Sammy Morrington - jeden strzał może zmienić świat Chcę tylko zawsze zdążyć, nim znów wyrośnie śmierci kwiat Pieniądze dla sierocińca ktoś już wcześniej ukradł nam Leżały grzecznie w banku, pod pieczęcią bogatych bram Mieliśmy plan i kasiarza, każdy znał dokładnie swój ruch To nie miał być skok po fortunę - tylko wolności nowy duch Plan trzymał się kupy, póki pierwszy Winchester nie zaczął grzać Nagle ołów odbijał od ścian - każdy zaczął gdzieś na oślep gnać Monter dostał prosto w pierś, Rosenfeld chciał być świadkiem zgonu Wszedłem między kule, nie czekałem na dźwięk ostatniego dzwonu Sammy Morrington - najszybsza ręka, mówią mi Nie dla sławy ćwiczę dłonie, ani legendy pośród krwi Broń to tylko narzędzie - trzeba wiedzieć, kiedy użyć jej Gdy bliski stoi w ogniu, nie pytasz: czy walić z niej? Sammy Morrington - jeden strzał może zmienić świat Chcę tylko zawsze zdążyć, nim znów wyrośnie śmierci kwiat Wyniosłem go spod ognia, ścierkę wciskałem mocno w ranę Monter łapał każdy oddech, a ja błagałem "Wytrzymaj, damy radę” Nie wiedziałem, jak ratować płuco, jak zatrzymać krwotoku postęp Umarł na mych rękach - pojąłem skurwysynów szach i podstęp Z banku wyniosłem kasetkę, trochę dolarów i weksel wart jak skarb Nie mogłem użyć go uczciwie - Rosenfeld szukał mnie by zedrzeć mój skalp Sprzedałem weksel za ćwierć ceny, by mieć za co zniknąć gdzieś A potem przez długie tygodnie uczyłem się, jak przeżyć jeszcze jeden dzień Sammy Morrington - najszybsza ręka, mówią mi Nie dla sławy ćwiczę dłonie, ani legendy pośród krwi Broń to tylko narzędzie - trzeba wiedzieć, kiedy użyć jej Gdy bliski stoi w ogniu, nie pytasz: czy walić z niej? Sammy Morrington - jeden strzał może zmienić świat Chcę tylko zawsze zdążyć, nim znów wyrośnie śmierci kwiat Za dnia brałem każdą robotę - dźwigałem, kopałem, lałem pot Nocą ćwiczyłem dobywanie, aż dłoń wyprzedzała własny wzrok Od medyków brałem wiedzę, jak zszyć ranę, przypalić krwawy ślad Bo drugi raz nie chciałem patrzeć, jak ktoś umiera, gdy ja stoję bezradny tak Życie nauczyło mnie, że zabijanie też narzędziem jest Nie nadużywasz go dla frajdy, lecz gdy trzeba, robisz śmierci gest Tylko Rosenfeld psuje zasadę, gdy patrzę, jak bogaci się ten gad Jemu kuli nie podaruję, chcę, by sznurem objął go kat Sammy Morrington - najszybsza ręka, mówią mi Nie dla sławy ćwiczę dłonie, ani legendy pośród krwi Broń to tylko narzędzie - trzeba wiedzieć, kiedy użyć jej Gdy bliski stoi w ogniu, nie pytasz: czy walić z niej? Sammy Morrington - jeden strzał może zmienić świat Chcę tylko zawsze zdążyć, nim znów wyrośnie śmierci kwiat Rewolwery zmieniałem często, każdy tylko narzędziem był Lecz wytrychy Montera noszę przy sercu, choć dawno pokrył je pył Nie wpuszczałem ludzi blisko, zbyt dobrze znałem więzi koszt Bo łatwiej samotnie iść przez życie, niż znów trzymać śmierci kord Aż przy kartach siadła ruda, mała stawka, zwykły wieczór, nic Nagle przy całym saloonie: „Oszust! Podły drań!”, zaczęła ze mnie drwić Więc odparłem jej bez namysłu: „Pół miasta śmieje się z tej kozy!” I tak przez kilka głupich słów... oboje mieliśmy już dosyć Wyzwałem ją: „Dziesięć kroków.” Chciałem tylko nastraszyć. Jej kula zdjęła mi kapelusz. Moja utkwiła w płocie. Najlepsze pudło mojego życia. /// Tekst i aranżacja: @filoz Playlista współtworzona przez kilku twórców m.in: @filoz, @mavcaa, @meglen