
Pakt o nieagresji (Remix)
Podpisaliśmy porozumienie na czas nieokreślony, z zachowaniem wszelkich pozorów i pełnej powagi chwili. Ustalono granice milczenia, zakres spojrzeń i gestów, oraz to, czego nie wolno powiedzieć, nawet jeśli już wisi w powietrzu. Zobowiązaliśmy się nie ranić słowem, czynem, spojrzeniem, nie dotykać spraw drażliwych i nie wracać do przeszłości. Wszystko brzmi bardzo rozsądnie, niemal dojrzale i czysto gdyby nie to, że pod stołem zaciskasz pięści jak imadło. Bo mamy pakt o nieagresji, ładnie brzmiący, równy, świeży, każde słowo w nim się zgadza, każdy wers się dobrze klei tylko oczy mówią więcej, tylko cisza w uszach tętni, bo ten pokój między nami to jest rozejm, nie pokój, wiesz? Uśmiechamy się dokładnie tak, jak trzeba w takich chwilach, mówimy „wszystko w porządku” z tą samą, wyuczoną miną. Ty odwracasz wzrok na sekundę, ja poprawiam coś przy stole, i już wiemy oboje doskonale, że to wszystko jest na słowo honoru. Bo nikt nie podnosi głosu, nikt nie przekracza granicy, nikt nie mówi tego jednego zdania, które rozwaliłoby wszystko. A ono stoi między nami i tylko czeka… Bo mamy pakt o nieagresji, podpisany gdzieś między zdaniami, między „nic się nie dzieje” a zagryzionymi ustami. I trzymamy się go dzielnie, jakby miał nas jeszcze ocalić choć to nasze milczenie to jest lont, który nas podpali. Więc nie krzyczymy. Nie walczymy. Nie mówimy nic. I właśnie dlatego to kiedyś upadnie...

