
Gdzie gęstnieje mrok i mech staje się powiernikiem stóp, Tam Stary Pan w niedźwiedziej skórze pilnuje złotych krup. Nie patrz pod nogi tylko po to, by uniknąć potknięcia, Patrz, co Ci rzuca los – to materia Twojego zaklęcia. Każdy głaz na ścieżce ma swoją chropowatą twarz, To nie są przeszkody, to lustra, w których się przejrzysz raz. Jeśli miniesz je ślepo, wrócą w innym przebraniu, Jakość Twojego jutra hartuje się w dzisiejszym pytaniu. Weles mruczy pod ziemią, czuje tętno Twojej drogi, Nie karze za błąd, lecz za wzrok zbyt ubogi. Niech krew płynie wolno jak żywica po starej korze, Wszystko, co spotkasz, to Twoje własne, głębokie morze. Bo w wielkim kole życia, pośród mroków i nocy, **jest czas na zdobywanie wiedzy i czas na przejawianie mocy.** Zbieraj okruchy prawdy, niech w Tobie w ciszy dojrzeją, Bądź własnym światłem i własną, najczystszą nadzieją. Niedźwiedzia siła to nie tylko ryk i rwanie pni, To spokój drapieżnika, w którym mądrość przodków śni. Z każdego ciernia wyciśnij sok, co potrafi leczyć rany, Świat jest wielką księgą, a Ty jesteś w niej pisany. Wybieraj mądrze wnioski, snuj z nich złote wątki, By z każdego końca tkać nowe, lepsze początki. Ślad niedźwiedziej łapy na wilgotnej ziemi zastyga, Twoja dusza swój ciężar z nową godnością dźwiga. Wyciągnij dłoń, dotknij szorstkiej kory istnienia, Twoje życie to suma Twojego... zrozumienia.

