
Ballada o ostatnim czarnoksiężniku
Nie szalej z tą różdżką, nie szalej Nie mamrocz tych głupot pod nosem Niedługo czarów twych stanie Twe księgi rozsypią się w proch Chłopcy w pancernych potworach W zielonych szykownych mundurach Stalowe jastrzębie na niebie Przybędą, rozerwą twój krąg Zmurszeje twa kula i wody Żywej zaginie źródełko Nie będą już ludzie przychodzić By obmyć się z chorób i trosk Powstanie fabryka ogromna Na miejscu, gdzie czary się snuły Gdzie elfy szeptały do siebie Żelazny będzie bił młot Twój wnuk w niej tokarzem zostanie Najlepszym w całym okręgu I powie ci: dziadku, ty w czary Wciąż wierzysz? Popukaj się no...

