
Zwrotka 1] Były dni, kiedy cisza bolała jak krzyk, kiedy wszystko się sypało — ja razem z tym. Patrzyłam w sufit i nie było już nic, tylko myśli, co nie dawały mi żyć. Ręce puste, serce ciężkie jak kamień, każdy krok był bardziej „muszę” niż „chcę”. I nie wiedziałam, czy jeszcze dam radę, czy to świat… czy to ja gubię się. [Zwrotka 2] I przyszedł dzień — taki zwyczajny jak każdy, kiedy świat nagle zwolnił choć na chwilę. Słońce weszło przez okno bez pytania, jakby mówiło: „hej… jeszcze tu jesteś, żyjesz”. I pierwszy raz od dawna wzięłam oddech, nie żeby przetrwać — tylko żeby być. I coś we mnie, bardzo cicho, bez słów powiedziało: „zacznij… od tego, co masz dziś”. [Refren] Dziękuję — za każdy oddech dziś, za to, że wstaję i mogę iść. Za słońce rano, za zwykły dzień, za to, że jeszcze nie kończy się. Dziękuję — choć nie mam wszystkiego, co chcę, to mam coś więcej — mam siebie i sens. I nawet jeśli czasem brak mi sił… to, że żyję — to wystarczy mi. [Zwrotka 3] Za ciepłe dłonie i spojrzenia bez słów, za śmiech, co wraca, choć był kiedyś gdzieś. Za to, że mogę iść jeszcze raz w przód, nawet gdy droga nie zawsze ma sens. Za wieczór cichy, za mój zwykły dom, za każdy moment, co uczy mnie trwać. Za to, że nie wszystko muszę już mieć, bo nauczyłam się więcej niż brać. [Bridge] Bo kiedy tracisz wszystko, co miało sens, zostaje tylko to, co naprawdę jest. I wtedy widzisz — po raz pierwszy tak — że życie to nie „więcej”… tylko „mam”. [ Refren] Dziękuję — za każdy oddech dziś, za to, że wstaję i mogę iść. Za światło rano, za zwykły dzień, za to, że jeszcze nie kończy się. Dziękuję — choć nie mam wszystkiego, co chcę, to mam coś więcej — mam siebie i sens. I nawet jeśli czasem brak mi sił… to, że żyję — to wystarczy mi.

