
To nieprawda, co się mówi w różnych wierszach, Co w powieściach i piosenkach nieraz było, Że najlepsza jest przeważnie miłość pierwsza... Ja tam wolę swą czterdziestą ósmą miłość. Przy czterdziestej ósmej bowiem właśnie Całą gamę się radości ma najszczerszej, Zwłaszcza, że się ma już tych lat osiemnaście I że jest się już dojrzalszym niż przy pierwszej. Pierwsza miłość... wtedy mówi się o kwiatkach I na kwiatki się prowadzi swoje dziewczę... Pierwsza miłość, przy dwunastu wątłych latkach, To nie to jest proszę panów, nie to jeszcze. Słuchać hadko i roztkliwiać się nie warto, Zresztą trudno sięgać w taką dal pamięcią... To już wolę swoją miłość sześćset czwartą, Przeżywaną w wieku lat dwudziestu pięciu. Cóż to była, proszę panów, za niewiasta, Jaka buzia, proszę panów, jaka poza... Albo miłość tysiąc sześćset osiemnasta: Ona bomba, jej mąż trąba, a ja kozak! Przy niej właśnie upłynęła mi czterdziestka, Pierwszy siwy włos dojrzałem patrząc w lustro, Lecz to była, proszę panów, jeszcze pestka W zestawieniu z trzechtysięczną dwieście szóstą! Ileż ona miała nóżek, piersi, rączek, Jakiż z niej był smaczny kąsek amatorski! Co tam kąsek! Pączek, bączek i zajączek, I koszulkę bez ramiączek... <dzwoni telefon> Tu Sokorski! == autor: Andrzej Waligórski == From the memories of an old man It is not true what is said in various poems, What has often been said in novels and songs, That the best is usually the first love... I prefer my forty-eighth love. Because at the forty-eighth One has the whole range of the most sincere joy, Especially since one is already eighteen years old And that one is already more mature than at the first. First love... then one talks about flowers And leads one's girl to the flowers... First love, at twelve frail years old, That is not it, gentlemen, not yet. It is not worth listening to this and getting sentimental, Besides, it is difficult to reach such a far distance with memory... I prefer my six hundred and fourth love, Experienced at the age of twenty-five. What a woman she was, gentlemen, What a face, gentlemen, what a pose... Or love one thousand six hundred and eighteen: She was a bomb, her husband a ninny, and I a badass! I turned forty next to her, I saw my first gray hair looking in the mirror, But that was, gentlemen, still a nothing Compared to three thousand two hundred and sixth! How many legs, breasts, arms she had, What a tasty amateur morsel she was! What a morsel! A donut, a spinning top and a bunny, And a strapless shirt... <telephone ringing> Here's Sokorski!

