
Woda wypiła już resztkę dnia, Mgła nad pokładem cicho łka. Mój mały wrak kona w czarnej toni, Mych śladów już nikt nie dogoni. Sól na ustach, we włosach wiatr, Zbłąkany żeglarz, morza bękart. Ostatnie światło za horyzontem zniknęło, Wszystko, co kochałem, z falą wsiąknęło. Ostatnie światło... mój brzeg stracony, Morze mnie pcha w nieznane strony. Została tylko noc i groźny pomruk wód. Kres mojej drogi... To wieczny, czarny chłód. Pokład już trzeszczy, kończy się czas, Chciałbym zobaczyć dom, jeszcze raz. Lecz zamiast portu mam tylko chłód, I głębię morskich, milczących wód. Dziś moje gwiazdy skrył gęsty cień, Już nie nastanie kolejny dzień. Ostatnie światło za horyzontem zniknęło, Wszystko, co kochałem, z falą wsiąknęło. Ostatnie światło... mój brzeg stracony, Morze mnie pcha w nieznane strony. Została tylko noc i groźny pomruk wód. Kres mojej drogi... To wieczny, czarny chłód. Nie!... nie żałuję przebytych dróg, Choć wyrok twardy wydał Bóg... Płyń, moja duszo, do morskiego dna, Gdzie żaden sztorm już cię nie dogna. Ostatnie światło za horyzontem zniknęło, Wszystko, co kochałem, z falą wsiąknęło. Ostatnie światło... mój brzeg stracony, Morze mnie pcha w nieznane strony. Została tylko noc i groźny pomruk wód. Ostatnie światło... zgasło już. Tylko mrok... I wieczny chłód.

