
Zwrotka I Karmię się strachem, gdy świat traci twarz, Gdy ludzie są słabi, a prawda to żart. Oddycham nocą, dzień jest tu obcy, W cieniu mam dom, a w oczach bestię. Miasto pulsuje jak otwarta rana, Każdy tu krzyczy, choć milczy od rana. Sumienia gniją pod warstwą pozorów, Ja zbieram ich lęk jak trofea z horrorów. Nie pytaj kim jestem — to pytanie boli, Jestem tym, co rośnie, gdy pęka kontrola. Gdy drżą im ręce, gdy modlą się w ciszy, Wtedy ja rosnę. Wtedy oddycham. Wtedy żyję. Refren Karmię się strachem — to mój chleb i krew, Gdy oni uciekają, ja idę im wbrew. Im większy ich lęk, tym mocniejszy mój krzyk, Bo strach to jedyne, co jeszcze tu żyje. Karmię się strachem, gdy gasną im sny, Gdy prawda umiera w objęciach ich win. Nie chcę zbawienia, nie szukam już bram, Ja jestem koszmarem, który został sam. Zwrotka II W ich oczach widzę odbicie upadku, Uśmiech jak maska, pod spodem — przypadek. Mówią o wierze, a sieją tu syf, Każde ich słowo to kolejny mit. Kiedyś mnie bali się tylko nocą, Dziś strach ma twarze, garnitury, złoto. Ja nie mam flagi, nie mam strony, Jestem głodem w środku ich obrony. Nie jestem diabłem, nie jestem snem, Jestem skutkiem tego, co zrobili sami. Gdy świat się dławi własnym językiem, Ja stoję w cieniu i czekam cierpliwie. Refren Karmię się strachem — to mój tlen i sens, Gdy oni klękają, ja rosnę jak gniew. Im głośniej milczą, tym głośniej tu ja, Bo strach to prawda, której nie da się zabić. Karmię się strachem, gdy pęka im głos, Gdy udają ludzi, a myślą jak nóż. Nie chcę ich światła, nie chcę ich łez, Ja jestem cieniem na końcu ich dróg. Bridge (wolniej, ciężko) Nie ma tu boga… Jest tylko echo. Nie ma tu winnych… Są tylko następstwa. Ostatni Refren (najcięższy) Karmię się strachem — nie próbuj mnie znać, Jestem tym, czego nie chcieliście brać. Zrodzony z krzyku, z pogardy i kłamstw, Jestem waszym dzieckiem, waszym śladem w mroku. Karmię się strachem, aż zgaśnie ten świat, Bo wszystko, co żyje, kiedyś boi się spać. Gdy wszystko się kończy i nie ma już dnia, Ja wreszcie zostanę… Syty. I sam. Outro A gdy strach umrze… Umrę i ja. Bo bez waszego lęku nie ma mnie.

