
Kiedyś przed jaskinią smoków, Byl festiwal pięknych głosów, Różne smoki tam śpiewały I publiczność zabawiały. W pewnej chwili wystąpiła Smocza panna, bardzo miła, Wszystkie smoki oniemiały, Bo jej wygląd podziwiały.Smocza panna, Rudką zwana, Była pięknie wprost ubrana, Lecz nie strój zadziwił smoki, Ale długie, rude loki. Co za piękność - westchnął Edzio, Który gwiazdę zapowiedział, Choć niezwykły wygląd miała, To nic śpiewać nie umiała.Miałam jedno dziś marzenie, Aby stanąć tu na scenie, I choć głos mój nie brzmi wcale, Z wami jest mi doskonale. Piękna Rudka zrozumiała, Że wśród smoków pobyć chciała, Już nikogo, nigdy potem, Nie raczyła swoim głosem.Występuje dziś na scenie, Wciąż spełniając swe marzenie, Lecz tam stroje pokazuje, I do smoczych zdjęć pozuje.Występ przerwał jej Pazurek Wraz ze swym rodzinnym chórem. Nie chciał, by publiczność cała Przez jej głos pouciekała. Gdy festiwal dobiegł køńca, Księżyc świecił, zamiast słońca, Znów się Rudka pojawiła, Tak do smoków przemówiła: Ważne w życiu są marzenia, Wszystkie warte są spełnienia, Lecz pamiętać trzeba o tym, By nie wstydzić się ich potem.

