Zimną puszką dotykam skroni Asfalt dymi, ktoś znowu dzwoni Pędzą twarze bez oczu i imion Mijam uśmiechy, co zaraz zginą Wiatr poruszał koroną dębu Gdzieś pomiędzy klaksonem a pędem Mam kod do bramy i plastik w kieszeni Lecz wciąż słyszę głosy starych dobrych cieni Mój jest ten krok, lecz Twój jest ten ślad! Idę po swoje, nie niszcząc Twych ścian! Rysuję mapę na żywy ten las! Tam gdzie Twój ogród, zaczyna się świat! Przyspieszam krok, bo zegar mnie goni Znam ten głód, co w trzewiach się chroni Chcę wziąć wszystko, co leży na stole Lecz czyjś cień kładzie swą dłoń na mej dłoni Potrącam ramię w niebieskiej kurtce Ktoś ma w oczach ten sam głód i pośpiech On też biegnie po własny ten cel I nie odda mi miejsca bo ja tak chcę Mój jest ten krok, lecz Twój jest ten ślad! Idę po swoje, nie niszcząc Twych ścian! Rysuję mapę na żywy ten las! Tam gdzie Twój ogród, zaczyna się świat! Stoję na pasach, czerwone światło Kropka na mapie, a wokół miasto Widzę te linie na obcych dłoniach Każda ma przecież swój własny konar Nie muszę deptać Cudzego Ogrodu Żeby pod niebem wyrosnąć, ruszyć do przodu Mój jest ten ogień, lecz ziemia jest wspólna Tu Każda rola jest tak samo równa. I choćby niebo pękło na pół... Nigdy nie stanę na czyimś karku Mój jest ten ogień, Twój jest ten dym Oboje możemy oddychać tym samym tlenem Mój jest ten krok, lecz Twój jest ten ślad! Idę po swoje, nie niszcząc Twych ścian! Rysuję mapę na żywy ten las! Tam gdzie Twój ogród, zaczyna się świat! Moja kropka na mapie... Twoja kropka na mapie... Czysta ziemia pomiędzy nami. Idź po swoje... ...ale zostaw mi przestrzeń.