
[Intro] (Namiętne, lekko komiczne tango, skrzypce) — Cyla, gołąbeczko, co ty robisz dziś wieczorem? [Verse 1] Siedzi Cyla na balkonie, wachlarz w dłoni lśni, Patrzy w niebo, liczy wrony, tak mijają dni. Przechodzi sąsiadka: „Cyla, chodź do kina, Albo na bulwarze napijmy się wina!” Cyla wzdycha ciężko, poprawia fryzurę: „Nie mam dzisiaj czasu na taką kulturę”. [Chorus] Cyla jeszcze czeka, Cyla w oknie trwa, Może mądre słowo wreszcie powie maż? Monia myśli, sapie, brwi marszczy od lat, A Cyla w fotelu ogląda ten świat! [Verse 2] Wychodzi Monia w kalesonach, drapie się po głowie: „Cyla! Chyba wiem, jak zbawić ludzkość w jednym słowie!” Orkiestra zamiera... skrzypce wstrzymały dech... Monia mówi: „Trzeba zamknąć okno, bo idzie deszcz”. Cyla kiwa głową, opuszcza żaluzje: „Czterdzieści lat czekam na mądrą konkluzję...” [Chorus] Cyla jeszcze czeka, Cyla w oknie trwa, Może mądre słowo wreszcie powie maż? Monia myśli, sapie, brwi marszczy od lat, A Cyla w fotelu ogląda ten świat! [Outro] Czterdzieści lat czekała, poczeka jeszcze dwadzieścia, W Odessie cierpliwość to połowa szczęścia!

