
[Verse 1] Zasiał ojciec izotopy na księżycu szóstym, Oj, nie zrodzi w tym sezonie, wiatr słoneczny okrutny. Poszły pługi jonowe orać gwiezdny pył, Żeby Jasiek z załadunkiem przed wrotami skoku był. [Chorus] Oj, dana moja dana, czarna dziura za nami, Nie skrócimy tej drogi podprzestrzennymi szlakami! Skrzypią wręgi z tytanu, hipernapęd wyje, Kto w próżni nie bywał, ten nie wie, jak się żyje! [Verse 2] Dała matka w posagu trzy pakiety genów, Do tego kody dostępu do bazy starych rdzeniów. Na nic mi te kody, na nic krio-wiano, Kiedy mego miłego na fregatę zabrano. Wysłali go do pracy, w Sektorze Węglika, Gdzie sygnał nie dociera i w mroku czas znika. [Chorus] Oj, dana moja dana, czarna dziura za nami, Nie skrócimy tej drogi podprzestrzennymi szlakami! Skrzypią wręgi z tytanu, hipernapęd wyje, Kto w próżni nie bywał, ten nie wie, jak się żyje! [Bridge] A wy, siostry z kolonii, plećcie z kabli warkocze, Nim nam główny reaktor w ciszy zaszamocze. Wylejcie do gleby wodę z filtratora, Czeka nas tu robota od świtu do wieczo-o-ra! [Outro] Zatańcujże ze mną, póki tlenu nam staje, Zanim chłód od gwiazd martwych na kości nam osiądzie. Rozsiejemy nasiona, wykonamy normę, Zanim statek z Zarządu na orbitę tu zjedzie! Oj, da-da-da-na!


