
Plecak jak zwykle pęka w szwach A w nim pół świata i suchy chleb Ktoś krzyczy: „Ludzie, ognisko już!” No to rzucamy cały ten sprzęt Gdzieś między ogniskiem a świtem Między „polej!” a „jeszcze jedną!” Gubimy troski i drogę przy tym I nikt nie pyta, gdzie jesteśmy Hej! — gdzie jesteśmy? Hej! — dobrze nam! Hej! — jeszcze jedną! Hej! — i dalej gram! Gitara krąży z rąk do rąk Każdy już zna ten sam refren Ktoś śpiewa głośno, ktoś trochę ciszej A ktoś się gubi… i śmieje się Gdzieś między ogniskiem a świtem Między „polej!” a „jeszcze jedną!” Gubimy troski i drogę przy tym I nikt nie pyta, gdzie jesteśmy Hej! — gdzie jesteśmy? Hej! — dobrze nam! Hej! — jeszcze jedną! Hej! — i dalej gram! Ktoś tańczy boso, ktoś kręci się Ktoś próbuje złapać gwiazdę w dłoń A ty się śmiejesz prosto w noc I nagle wszystko ma lżejszy ton Nie licz godzin, nie licz dni Bo tu liczy się tylko śmiech A jeśli jutro zgubisz szlak To ktoś i tak odnajdzie cię Gdzieś między ogniskiem a świtem Między „polej!” a „jeszcze jedną!” Gubimy troski i drogę przy tym I nikt nie pyta, gdzie jesteśmy Hej! — gdzie jesteśmy? Hej! — dobrze nam! Hej! — jeszcze jedną! Hej! — i dalej gram! Hej! — nie kończymy! Hej! — jeszcze raz! Bo najpiękniejsze chwile Zostają właśnie w nas!

