Song Cover Image

Kwiat "Paproci"

+ Show full styles
V4.5-ALL

[Verse 1] W noc świętojańską w środku lasu, Jacuś nie chciał tracić czasu. Szedł za zapachem, co w mroku kusi, Wiedział, że dzisiaj swój los odwróci. Znalazł plantację, zielone krzaki, I zgarnął towar niebyle jaki. [Verse 2] Właściciel dał układ: "Masz dolę bez granic, Lecz szmalu nie podkradaj, bo wszystko na nic." Lecz Jacuś był chciwy, zbyt dużo brał sobie, Gdy w dymie bonga topił swe fobie. Kasa pod łóżkiem ukradkiem mu rośnie, A w koło luksus błyszczy rozkosznie. [Chorus] Bo lewy kwiatek ma zatruty plon, Dla takich jak ty to ostatni dzwon. Bogactwo ze szwindlu, bez pracy i potu, Przynosi ci miliard i tonę kłopotów. Bo lewy kwiatek ma zatruty plon! [Verse 3] Za oknem mróz i matka głodem przymiera, Puka do syna, a on nie otwiera. Jacuś przez wizjer chłodno powiada: "Wybacz mi, mamo, lecz taka zasada." Siedzi bezpieczny, monitoring lśni, Gdy nagle z zawiasów wypadają drzwi. [Bridge] To nie leśne elfy wyważyły drzwi, To wściekli szefowie żądni jego krwi. Wykryli oszustwo, skończył się ten bal, Skopali Jacusia i zabrali szmal. [Chorus] Bo lewy kwiatek ma zatruty plon, Dla takich jak ty to ostatni dzwon. Bogactwo ze szwindlu, bez pracy i potu, Przynosi ci wpierdol i koniec odlotu. Bo lewy kwiatek ma zatruty plon!