Song Cover Image

Księżniczka Ozma i Adolf

+ Show full styles

W swym bunkrze Adolf nerwowo chodzi Obmyśla ucieczkę z ziemskiej łodzi Wkłada Weisthora pierścień tajemny Sięga po vril od mocy podziemnych Miesza z absyntem vrilu kropelki Woła żonę, nalewa z butelki Zieloną wróżkę z Ewą wypija Teraz już mogą siebie zabijać Budzą się w nowym świecie ich dusze Lecz dziwny ten świat, co przyznać muszą Bo ci, co vril z absyntem mieszają Zielonej Wróżki kraj odwiedzają Widzą ludzi niebieskich, czerwonych Żółtych, zielonych i fioletowych Patrzą na obce rasy z niechęcią: To nie jest Ariów kraina szczęścia. Wtem lew ogromny staje przed nimi Na nim zasiada młoda dziewczyna Na głowie jej makowa korona I wie już Adolf, że tylko ona Już zbrodniarz stał się całkiem niegroźny Już ogarnęła go magia Ozmy To przemożne uczucie miłości Które przemraża do szpiku kości I klęczy stary poczciwy Adolf Przed swą księżniczką, dziękując za to Że może skończyć swe życie trudne I zostać nowym strachem na wróble W orszaku Ozmy Adolf słomiany Kroczy po szmaragdowym dywanie I wie, że do innych ras wrogość Nie jest do władzy nad światem drogą