Song Cover Image

Księżniczka na ziarnku

+ Show full styles
V4.5-ALL

[Verse 1] Jedwab, satyna, pierzyny do sufitu, Ona funduje mi koszmar zamiast zachwytu. „Masz szorstkie dłonie! Prześcieradło się zgniata!” Dla niej to powód do końca świata. Coś ją uwiera, coś uwłacza jej skórze, A ja już widzę te pieprzone burze. [Verse 2] Mówię: „Zdejmijmy te zbędne ubrania”, Dotykam jej ud, czuję ogień pod skórą, A ona mnie chłodzi swą własną naturą: „Źle leżysz, źle dyszysz, tam uwiera mnie sprężyna! I chyba ten materac za bardzo się ugina!” Zamiast rozkoszy i dzikiego grzechu, O chińskiej porcelanie nawija bez pośpiechu. [Chorus] Księżniczka na ziarnku, królowa neurozy, W łóżku chce magii, a dostaje psychozy! Jedno potknięcie, milimetr niesmaku I cały ten ogień zostawia nas w braku! Krucha jak z porcelany, do granic absurdu, A we mnie już rośnie chęć mordu. [Bridge] Rano przy stole, z pretensją na twarzy: „Kochanie, ta kawa za mocno mnie parzy!” Uśmiecham się słodko, podsuwam jej filiżankę: „Dodałem tam sekret dla mojej wybranki”. Trzy twarde ziarenka, prosto z kuchennej szafki, Ciekawe, czy w gardle je w końcu przetrawi? [Final Chorus] Księżniczka na ziarnku już więcej nie kwęka! Nagle skończyła się cała udręka! Ziarenko w przełyku, błękitna krew rzednie, A chłód w tej sypialni bezpowrotnie blednie! Już inna tu leży, bez fochów, bez krzyku, I chętnie zanurza się ze mną w grzechu!