
Nie mówię tego nigdy nikomu, że często się czuję jak E.T bez domu na tej pięknej, ale obcej planecie Może jest gdzieś we wszechświecie miejsce, do którego bardziej należę, mocno to czuję i chyba w to wierzę, i nawet aż tak się nie smucę, bo wiem, że kiedyś tam wrócę... Ale na razie w tę gwiaździstą noc rozkładam na trawie mięciutki koc, leżę i śnię na jawie, i kreślę palcem mapę na niebie, i macham ręką do ciebie Kimkolwiek jesteś w swoim świecie, może też ci nieswojo na swojej planecie i właśnie w tym samym co ja momencie błądzisz wzrokiem po firmamencie... Wysyłam strumień myśli w gwiezdny korytarz, może odbierzesz i może odczytasz... Gwiazdy już gasną... Kosmito, dobranoc Pchły na noc...

