
[Zwrotka 1] Pod adresem, którego nikt nie podaje, między „nic się nie stało” a „dobrze mnie znasz”, małe biuro przyjmuje to, co pozostaje, kiedy usta zamknięte, a rozmowa trwa. Pani w okienku ma głos bez zarzutu, na palcu atrament, we włosach srebrny pył. Pyta: „Czy zdanie nie wyszło z powodu braku odwagi, odbiorcy czy sił?”. Przede mną pan oddaje „jestem dumny”. Syn już od dawna ma dorosły głos. Pan mówi: „Przecież powinien rozumieć”. Pani notuje: „Domyślny sposób dostaw”. [Przedrefren] Na ścianie napis: „Nie przyjmujemy ciszy mylonej ze zgodą”. Ktoś go dopisał drobnym drukiem. Ktoś inny zasłonił godłem. [Refren] W biurze rzeczy niewypowiedzianych każde zdanie ma swój numer, własny dział. „Nie odchodź” leży obok „dam sobie radę”, choć obydwa wypowiedzieć chciał ten sam. Tyle słów w nienaruszonym stanie, tyle uczuć zabezpieczonych przed dniem. Tylko po co ocalać całe zdanie, jeśli człowiek nie usłyszy nigdy, że… [Zwrotka 2] W dziale przeprosin tłok od samego rana. Każdy zapewnia, że miał najlepszą z intencji. „Przepraszam, ale…” wraca niewysłane — nie przechodzi kontroli treści. Ktoś przyniósł miłość w oryginalnym milczeniu, bez śladów użycia, bez widocznych skaz. Chce ją wymienić na święty spokój. Pani odpowiada: „Nie prowadzimy zamian”. Na półce „pilne” dojrzewają lata, w dziale „na potem” nie ma wolnych miejsc. A pod podłogą, gdzie pęknięta posadzka, czyjeś „nie zgadzam się” zapuszcza korzeń w głąb. [Przedrefren] Wreszcie mój numer. Podchodzę bliżej. Podaję kartkę złożoną na sześć. Pani ją czyta, zdejmuje okulary: „To jeszcze można powiedzieć”. [Refren] W biurze rzeczy niewypowiedzianych każde zdanie ma swój numer, własny dział. „Nie odchodź” leży obok „dam sobie radę”, choć obydwa wypowiedzieć chciał ten sam. Tyle słów w nienaruszonym stanie, tyle uczuć zabezpieczonych przed dniem. Tylko po co ocalać całe zdanie, jeśli człowiek nie usłyszy nigdy, że… [Most — ciszej, niemal rozmowa] „A jeśli powiem i nic się nie zmieni? Jeżeli spojrzy, jakbym przyszła nie w czas?” „Nie wydajemy gwarancji wzajemności. Przyjmujemy tylko to, co przemilczano”. „A jeśli głos odmówi mi posłuszeństwa?” „Niech pani mówi takim, jaki jest”. Za mną ktoś westchnął. Kolejka się przesuwa. Po raz pierwszy nie ustępuję jej. [Instrumental — fortepian, klarnet i pizzicato] [Refren finałowy] W biurze rzeczy niewypowiedzianych zostawiłam niewypełniony druk. Niech to zdanie będzie nieprzygotowane, niech się nawet potknie, przekraczając próg. Nie mam wpływu na to, jak je przyjmiesz, nie potrafię przewidzieć twoich słów. Ale dzisiaj, kiedy stanę przed tobą, nie poproszę, żebyś zgadywał znów. [Outro — mówione] W rubryce „powód wycofania” napisałam: „Chcę powiedzieć osobiście”. Pani oddała mi kartkę. Bez pieczątki.

