Nie boję się bluźnierstw Jestem mym bogiem A me piosenki Twoim nałogiem Mroczna jak Lilith Z twarzą jak anioł Lucyfer opuściłby Niebo za nią Nem Cię poprowadzi Na potępienie Będziesz na każde Moje skinienie Urok Nemesis Jak czar sukuba Już się nie uwolnisz Czeka Cię zguba! Potrzebny egzorcyzm By o mnie zapomnieć Dla mojej uwagi Duszę swą poświęć Cyrograf z Diabłem? Oj, będzie bolało! Mojej muzyki Wciąż będzie Ci mało Jak skruszony grzesznik U Niebios bram To moje zaklęcie Przywiodło Cię tam Lecz ja rządzę Piekłem Matka Demonów I nie mam przed zemstą Żadnych oporów! Bo karma to suka Na mojej smyczy Kły swe już ostrzy Gdy Ciebie widzi Myślisz—uciekniesz? Powodzenia Ja ścinam głowy Od niechcenia! Jak Królowa Kier Będę tyranem Dopóki swego Nie dostanę Nie muszę błagać Nie muszę wyć— Bo karma to suka A ja puszczam smycz... To całkiem słodkie Że nadal uważasz Że Królem Piekła Jest tylko Szatan Lecz jam jest Królową Mój tron jest większy Szatan się płaszczy U mych stóp (to śmieszy) Schlebia mi to Lecz też trochę gardzę Słabszymi od siebie Zasmakuj pogardy Mam tylko szacunek Dla równego sobie Lecz kto mi dorówna? No kto? (sam powiedz) Ciągle rozmyślam Gdy jestem samotna O godnym mnie Królu Póki co—smak ostrza Z warg oblizuję Gdy leje się krew (Oczywiście, nie moja) Czuję zemsty zew... Jak skruszony grzesznik U Niebios bram To moje zaklęcie Przywiodło Cię tam Lecz ja rządzę Piekłem Matka Demonów I nie mam przed zemstą Żadnych oporów! Bo karma to suka Na mojej smyczy Kły swe już ostrzy Gdy Ciebie widzi Myślisz—uciekniesz? Powodzenia Ja ścinam głowy Od niechcenia! Jak Królowa Kier Będę tyranem Dopóki swego Nie dostanę Nie muszę błagać Nie muszę wyć— Bo karma to suka A ja puszczam smycz... Ja zawsze dostanę To, czego zechcę I nie ma ("zapomnij") Nie ma, że nie chcesz Będę złoczyńcą Twą Krwawą Królową A może też kotkiem... (Hmm—tymczasowo) Będę się łasić Tylko przy równym sobie Więc uważaj, skarbie Kiedy oko moje Na Tobie zawieszę Bo mam wtedy plan Już nie uciekniesz Z moich Piekieł bram! (ha haaa!) Jak skruszony grzesznik U Niebios bram To moje zaklęcie Przywiodło Cię tam Lecz ja rządzę Piekłem Matka Demonów I nie mam przed zemstą Żadnych oporów! Bo karma to suka Na mojej smyczy Kły swe już ostrzy Gdy Ciebie widzi Myślisz—uciekniesz? Powodzenia Ja ścinam głowy Od niechcenia! Jak Królowa Kier Będę tyranem Dopóki swego Nie dostanę Nie muszę błagać Nie muszę wyć— Bo karma to suka A ja puszczam smycz Bo karma to suka Na mojej smyczy Kły swe już ostrzy Gdy Ciebie widzi Myślisz—uciekniesz? Powodzenia Ja ścinam głowy Od niechcenia! Jak Królowa Kier Będę tyranem Dopóki swego Nie dostanę Nie muszę błagać Nie muszę wyć— Bo karma to suka A ja puszczam smycz...