
(Znowu myślę...) Znowu myślę o tym wszystkim Co by mogło być Jak życie mogłoby wyglądać Lecz tutaj nie ma nic Życie z Tobą u boku Lecz do tego nie mam prawa Nie powinnam o tym myśleć To zagmatwana sprawa Lecz myśli nie powstrzymasz One idą własnym torem I znowu płakałam wczoraj (shit) Myśląc o Tobie wieczorem Odurzam się jak mogę Choć nie narkotykami I kręci mi się w głowie Gdy leżę sama z myślami I biję się wciąż z nimi Jak z zombiakami przedział Seneka by się wkurzył Gdyby się dowiedział Apokalipsa trwa Choć tylko w mojej głowie Niczym Resident Evil Bo wszyscy są tu w zmowie Roztrząsam słowo po słowie Niczym jakiś adwokat Podczas gdy z mego serca Leci emocji wodospad Doszukuję się znaczenia Pewnie tam, gdzie go nie ma I wiem, w takich momentach Że życie to zwykła ściema Próbuję zachować spokój Lecz czasem mnie ogarnia Ta jedna nagła myśl Że perspektywa marna Na przyszłość z Tobą u boku Więc znowu się wzburzam Stoicyzm nie pomoże Gdy w środku walka na noże (noże... noże...) Sokrates by zapłakał Że biorę coś za pewniki Arystoteles zauważył Że nie ma w tym logiki Platon za pewne myślał Że nie chcę wyjść z jaskini I wolę w niej pozostać Z myślami swoimi (swoimi...) Z kolei Nietzsche krytykował Bo się wpatruję w Otchłań I otoczona mrokiem Nie czuję się samotna Kartezjusza słynne słowa "Myślę, więc jestem" Lecz co, gdy za dużo myśli? Myślenie staje się piętnem Chyba jestem odrętwiała W głowie sparaliżowana Bo jak inni dalej żyją? Me emocje to nie skała I choć stałam się cynikiem Już nie jestem romantykiem Była to strata bolesna Wymierzona niczym kara... cielesna (cielesna) Próbuję zachować spokój Lecz czasem mnie ogarnia Ta jedna nagła myśl Że perspektywa marna Na przyszłość z Tobą u boku Więc znowu się wzburzam Stoicyzm nie pomoże Gdy w środku walka na noże Nie jestem filozofem Nigdy nim nie byłam Lecz egzystencjalizm Mrozi mi krew w żyłach Bo nie ma przeznaczenia Ani większego planu Cierpimy bez celu Nie ma ucieczki z tego stanu I czasem roztrząsamy To, co w nas najgorsze A myśli nasze się biją Niczym walka na noże Więc co tu w końcu pomoże? Ostatecznie, więcej pytań Mam niż odpowiedzi Zatem mnie o to nie pytaj Chyba jestem odrętwiała W głowie sparaliżowana Bo jak inni dalej żyją? Me emocje to nie skała I choć stałam się cynikiem Już nie jestem romantykiem Była to strata bolesna Wymierzona niczym kara... cielesna Próbuję zachować spokój Lecz czasem mnie ogarnia Ta jedna nagła myśl Że perspektywa marna Na przyszłość z Tobą u boku Więc znowu się wzburzam Stoicyzm nie pomoże Gdy w środku walka na noże Próbuję zachować spokój Lecz czasem mnie ogarnia Ta jedna nagła myśl Że perspektywa marna Na przyszłość z Tobą u boku Więc znowu się wzburzam Stoicyzm nie pomoże Gdy w środku walka na noże (noże... noże... noże...) (noże... noże...)

