[Verse 1] [Atmosphere: Romantic Parisian Waltz, slow accordion and piano] [Vocal: Deep, warm, lyrical baritone] Spojrzenie w oczy, świeca się tli, Ona coś mówi, on o czymś śni. Dotyk rąk czuły, piękny ten wieczór, Miłość powoli bierze ich w kleszcze... Lecz nagle kelner, niczym zły duch, Przerywa magię jednym skinieniem. Kładzie na stół skórzane etui, [Vocal: Spoken, dramatic drop] A w nim rachunek – z podsumowaniem. [Chorus] [Tempo Change: Fast Retro Swing, jaunty 4/4 rhythm, cabaret style] [Vocal: Gritty, raspy cabaret delivery, theatrical, energetic] Gdzie się podziali tamci faceci, co dla kobiety tracili głowę? Dzisiaj na randce masz kalkulator i czyste zyski, i straty połowę. Kiedy ten kelner rachunek przynosi, a w nim ta prawda nieprzyzwoita, On mówi cicho: „Zapłać za ciastko, ja za herbatę i będzie kwita”. I tak umiera wielka namiętność, zanim na dobre zdąży rozkwitać. [Verse 2] [Style: Playful theatrical swing] [Vocal: Sarcastic, rhythmic, storytelling] Ona spojrzała, westchnęła skrycie, Wspomniała ułanów, co oddawali życie. Lecz zamiast płakać nad tą husarią, Wypuszcza szpilę z miną elitarną. Wyciąga smartfon, klika trzy razy: „Masz już na Blika, byś nie miał urazy. [Vocal: Laughing undertone, sharp] Dorzucam grosik za czystą wodę, I za tę twoją... męską urodę”. [Verse 3] [Style: Dramatic, slightly slower, cabaret storytelling] [Vocal: Melancholic, gravelly, dry irony] Wychodzą razem, w powietrzu chłód, Romantyzm zmarł, choć zapowiadał się cud. Idą do metra, każde w swą stronę, Vibe się ulotnił, grosze zliczone. [Outro] [Style: Grand finale, big band swing, theatrical punchline] [Vocal: Powerful, operatic but gritty] I stąd ten morał dla młodych płynie, Gdy miłość mierzysz w każdej godzinie: Możesz mieć zysków na koncie bez liku, [Vocal: Sudden stop, rhythmic whisper] Lecz samotności... [Vocal: Big finish shout] nie spłacisz w Bliku! [Big jazz finish] [End]


