
🌟🎧🐈⬛💎🎨⭐🐈🎶🌻🎧🐈 Pomysł był prosty, Anka NISZTUK napisała tekst bazowy, a każdy z nas miał stworzyć na jego podstawie własny utwór. Bez wzorowania się na innych, bez podglądania, w jaką stronę poszła reszta. 😉 I właśnie o to chodziło, żeby sprawdzić, jak różne piosenki mogą powstać z tego samego punktu wyjścia. Wszystkie utwory znajdziecie na playliście #featAnkaNisztuk. Warto posłuchać wszystkich i zobaczyć, jak różnie każdy z nas poczuł i zinterpretował ten sam tekst. 🎶 Ja też dorzucam do tego swoją wersję.😉😍 https://suno.com/playlist/79e9aec1-f6ce-45e1-ad44-2975c07856b5 🌟🎧🐈⬛💎🎨⭐🐈🎶🌻🎧🐈 [Intro] [Pre-Verse 1] Szepty za kurtyną, reflektorów gaśnie blask, a ja stoję i myślę, ile zostało dziś z nas. [A_Verse 1] [Tekst Anki Nisztuk] Gramy różne role w nie swoich przedstawieniach. Nie krępuj się, mów, co masz do powiedzenia. Kim dziś jestem? Kogo rolę gram? Król czy żebrak? Einstein czy cham? W czyje szaty jestem dziś przebrany? Bratnia dusza czy narcyz pojebany? [A_Verse 2] [Tekst Anki Nisztuk] Nie zawsze to my wybieramy dla nas role. Na scenie życia dzisiaj jestem aktorem. Widzem, co siedzi wygodnie, będę jutro, ale czy to istotne? Karuzela kręci się każdego dnia. Raz ty grasz na scenie, raz na scenie gram ja. [Pre-Chorus] Zimna mgła na wodzie, szadź pokryła las, lepiej zejść ze sceny, nim przeminie nasz czas. Głos ucichł w oddali, pęka szklany dach, gdy kurtyna opadnie, zostanie pusty gmach. [Chorus] Kto pisze scenariusz, gdy światło już gaśnie? Kto zdejmie mi maskę, zanim mocno zasnę? Sto różnych twarzy mam co dzień dla ludzi, lecz kogo me lustro o świcie obudzi? Zanim charakteryzacja w skórę mi wrośnie, ukłonię się cicho i odejdę bezgłośnie. [Verse 3] Niosę w sobie chłód, mój osobisty cień, każda obca rola skraca smutku dzień. Przed tłumem na scenie odgrywam tę sztukę, lecz w głębi serca już przyswoiłam naukę. Zmywam sztuczny uśmiech, zrzucam obcy płaszcz, czy pod tą charakteryzacją to wciąż moja twarz? [Verse 4] Płynę przez tę mgłę, jak po wodzie statek, gdzie każdy fałszywy gest to dla losu wydatek. Zmywam kryjący podkład, ścieram czerni tusz, za mej sceny puste kulisy nikt nie wbiegnie już. Zmywam makijaż z twarzy, odrzucam gorsety, nie chcę grać dla poklasku, blichtru i tandety. [Chorus] Kto pisze scenariusz, gdy światło już gaśnie? Kto zdejmie mi maskę, zanim mocno zasnę? Sto różnych twarzy mam co dzień dla ludzi, lecz kogo me lustro o świcie obudzi? Zanim charakteryzacja w skórę mi wrośnie, ukłonię się cicho i odejdę bezgłośnie. [Bridge] I chociaż Szekspir pisał, że jesteśmy cieniem, ja nie chcę być dla świata chwilowym złudzeniem. Nie będę nędznym aktorem, co na scenie się miota, zrzucam tę obcą maskę, żaden ze mnie idiota! Nie jestem czyimś sloganem ani lajka klikiem, nie chcę być cudzym tekstem, lecz mym własnym krzykiem! [Outro] Oto ja, prawdziwa, taka, jaka jestem, czasem zamyślona, czasem z wielkim gestem. Nie chcę być rekwizytem w tej sztuce zwanej życiem, lecz swym własnym wierszem, barwnym jak łąka w rozkwicie! [End]

