
[Verse] Na Mokotów Galerii, Orange w pełnym błysku, Wchodzę tam codziennie, jak po życie risotto. Iwona na czele, zarazem boss i siostra, Pasuje jej rola, niczym kawa do tostera. [Verse 2] Klienci jak mrówki, przemieszczają się tłumnie, Ona spoko, ogarnia, jakby miała sześć dłoni. Uszkodzony ekran? No problem, siadaj, Iwona, spec od rzeczy, naprawi, nie gadaj. [Chorus] W salonie Orange, światełka migoczące, Iwona dowodzi, zawsze niezastąpiona. Gadasz o problemach, ona cię rozumie, Na Mokotowie każdy Orange szanuje. [Verse 3] Smartfony na ladzie, błyszczą jak brylanty, Co dzień wbijam tam, jak do McD'a na frytki. Iwona zna te sztuczki, triki, czary-mary, Wiedza jak encyklopedia, mądra, a nie na chwilę. [Verse 4] Reklamy w TV, lecz to ona jest twarzą, Każdy ją zna, kto chociaż raz tu zaszedł. Chcesz nowy abonament? Ona ci doradzi, Pracownik miesiąca, co miesiąc, bez zdrady. [Chorus] W salonie Orange, światełka migoczące, Iwona dowodzi, zawsze niezastąpiona. Gadasz o problemach, ona cię rozumie, Na Mokotowie każdy Orange szanuje.

