Song Cover Image

Inspired by Polish Songs Cover

+ Show full styles
V5

[Zwrotka I] Wchodzę na teren, gdzie ściany stoją tylko z przekleństw, Każdy mur tu trzeszczy jak trup pod ciężarem potknięć. Ktoś stawiał to na szybko, z ręką jak po zgonie, Zaprawa śmierdzi strachem, jakby diabeł lał ją w betonie. Kable wiszą jak jelita rozprutego miasta, Tu każda belka drży, jakby wiedziała, że zaraz pęknie z hałasem. Słyszę szepty w sufitach: „spieprzyłeś to, bracie…”, A podłoga ryczy głucho, jakby chciała mnie wciągnąć w swoje wnętrzności. [Refren] – HARD ROCK HOOK To nie konstrukcja — to przeklęty labirynt z ran! Każda cegła tu krzyczy: „ZOSTAŃ, BO SPŁONIESZ SAM!” Tu kruchy fundament pęka, jakby wołał o krew… A ja idę dalej w ten mrok, choć czuję każdy pieprzony zew! ŁAPS! Ściana opada jak pazur potwora — To miejsce żyje, umiera i wraca do horroru od nowa! [Zwrotka II] On, kto stawiał to miejsce, musiał mieć w głowie burzę, Nie narzędzia — tylko koszmary, chaos i demoniczne wrzuty. Krzywe drzwi jak usta potwora, co ssie powietrze, A okna patrzą na mnie jak oczy zmarłego, co wciąż chce więcej. Schody prowadzą w nicość — skrzypią jak agonia, Każdy stopień to pułapka, co czeka, aż staniesz na niej. Tu nie ma bezpieczeństwa, tylko chory żart losu, Bo kto to budował, chyba gadał z demonem zamiast używać rozsądku. [Refren 2 – rozbudowany] To nie konstrukcja — to przeklęty labirynt z ran! Każda cegła tu krzyczy: „ZOSTAŃ, BO SPŁONIESZ SAM!” Tu kruchy fundament pęka, jakby wołał o krew… A ja idę dalej w ten mrok, choć czuję każdy pieprzony zew! Cień mnie goni wśród desek, śmieje się, drapie mi kark, To miejsce żyje jak bestia i bierze mnie sobie na żart! Nie ma odwrotu — tu wszystko chce mnie pożreć do dna, A w ścianach dudni echo: „TO BYŁA FUSZERA, CO TWORZY ZŁA!” [Zwrotka III – bardziej brutalna] Rury plują rdzą jakby krwawiły z przebitego gardła, Sącząc toksyczną prawdę, że to miejsce powstało z błagania diabła. Stal wygina się pod dotykiem jak kość starego trupa, A sufity opadają jak skóra zdechłego bóstwa. Wchodzę do pokoju, gdzie tynk spada jak łupież gnijących duchów, A podłoga faluje, jakby próbowała mnie wessać do brudu. Ktoś tu mieszał cement z rozpaczą, strachem i winą, Bo każdy krzywy kant wygląda jak rana, co nigdy nie zginą. [Refren – FINAL] To nie konstrukcja — to przeklęty labirynt z ran! Każda cegła tu krzyczy: „ZOSTAŃ, BO SPŁONIESZ SAM!” Tu kruchy fundament pęka, jakby wołał o krew… A ja idę dalej w ten mrok, choć czuję każdy pieprzony zew! Cień mnie goni wśród desek, śmieje się, drapie mi kark, To miejsce żyje jak bestia i bierze mnie sobie na żart! Nie ma odwrotu — tu wszystko chce mnie pożreć do dna, A w ścianach dudni echo: „TO BYŁA ROBOTA, CO NARODZIŁA ZŁA!” [OUTRO – szeptany horrorcore] Słyszę trzask… coś pęka… Ściana oddycha… belka jęczy… Ktoś tu był przede mną… i też nie wrócił… A ja? Ja tylko idę dalej… Bo nawet piekło musi mieć swojego wykonawcę.